JÓZEF NYKA
Tatry – nazwy samosiejki
[Widok ku wschodowi z Kazalnicy]
Objaśnienie zdjęcia w „Taterniku” 1937–38 z. 2/3:
„Widok ku wschodowi z »Kazalnicy« pod
Mięguszowieckim Szczytem nad Czarnym. Fot. S. Motyka”.

  
Redakcja: MONIKA NYCZANKA

Copyright © 2019 by JÓZEF NYKA
GBH0000    62 (2019)
[Witold H. Paryski]
Witold H. Paryski
Na szczegółowej mapie wnętrza Tatr Wysokich co najmniej 90% nazw, to wytwory taterników różnych pokoleń, z głównym i bezkonkurencyjnym autorem w osobie Witolda H. Paryskiego. Nadając nazwy bezimiennym obiektom, ich twórcy nie chwalili się tym, starali się nawet wywoływać wrażenie, że chodzi o zaginiony i przez nich odkryty spadek kulturowy po dawnych gospodarzach hal i turni. Po ukazaniu się pierwszych tomów „Tatr Wysokich” Paryskiego, przez szereg lat nawet dobrzy koneserzy spraw górskich byli przeświadczeni, że wszystkie zawarte w nich nowinki nazewnicze są efektem rozpytywania starych górali. Zauważmy, że w przedmowach do przewodników autorzy na ogół stronią od tego drażliwego tematu, choć powinni wyjawiać, jakimi kryteriami kierują się, instalując nowe nazwy i o jakie to nowoochrzczone obiekty chodzi. Wzór mogła stanowić redakcja „Taternika”, która takich reguł przestrzegała niemal od narodzin pisma (por. „Taternik” 1908, s. 33).
W Tatrach Wysokich nazw autentycznie ludowych ocalało niezbyt wiele. Z Tatr Zachodnich dwa większe ich zespoły – z Jaworzynki i z Doliny Małej Łąki – uratował od zniknięcia Witold H. Paryski, zaś ze słowackiej strony – ze stoków liptowskich – Jozef Čajka. Imponującą i pod każdym względem wzorową monografię nazewnictwa pasterskiego zamieścił Paryski w tomie V serii „Pasterstwo Tatr Polskich i Podhala”.
[Tadeusz Zwoliński]
Tadeusz Zwoliński
W Polsce pierwszy większy zbiór szczegółowych nazw z Tatr podał w druku Stanisław Staszic. Na swej dziwacznej panoramie z r. 1804 ma ok. 40 pozycji, w „rozprawach” I–V (1805–12) dalszych 60. Część z nich przerabiał, niektóre, jak Miętuskie Hory, Zuberski Gruń czy Liptowskie Mury, sam tworzył, kilkanaście mógł zaczerpnąć z Hacqueta i innych ówczesnych dzieł. W r. 1821 liczne nazwy z Tatr Spiskich (głównie niemieckie i ok. 20 polskich) spisał geolog z Kielc, Georg G. Pusch, oprowadzany przez Davida Fabriego z Kieżmarku. Ok. 1830 r. uaktywnił się Ludwik Zejszner, a ok. 1860 Eugeniusz Janota – obaj tworzyli bogate rejestry nazw przy okazji pomiarów barometrycznych. Bardzo cenny materiał nazewniczy z Tatr Bielskich zgromadził, opracował i opublikował w „Pamiętniku TT” 1893 i 1894 Stanisław Eljasz-Radzikowski. Sporo nazw wyszukanych w terenie wniosły niektóre mapy, jak np. tzw. fotogrametryczna (1934) czy arkusz „Tatry” 1: 50 000 Tadeusza Zwolińskiego (1936, 1947). Od końca XIX wieku tuzinami sypały się sztuczne nazwy taternickie. O kulturowych efektach nadmiernego zagęszczania nazw w Tatrach krytycznie pisał Mieczysław Świerz w artykule „O powrót do wielkości Tatr” w „Taterniku” z 31 maja 1928 r. (s. 25–29).
[Walery Eliasz]
Walery Eliasz
Podkreślmy z naciskiem, że w naszym opracowaniu nie chodzi o nazwy ludowe, które też powstawały samorzutnie, lecz o te związane z działalnością przybyszów z zewnątrz – geodetów, naukowców, turystów, taterników. Nazewnictwo góralskie też formowało się spontanicznie, jednakże na bazie innych potrzeb, innej logiki i innego trybu zapisywania się w ludzkiej pamięci.
Mamy więc w literaturze różnego wieku nazwy ludowe oraz stosunkowo nowsze „pańskie”, programowo wprowadzane przez różne grupy użytkowników. Oprócz tego istnieją jednak również dziesiątki czy setki nazw, których nikt rozmyślnie nie instalował, które jak gdyby pojawiały się same. W językoznawstwie spotykamy się z pojęciem „samosiejek leksykalnych”, wyrazów „rodzących się samorzutnie, nie według czyjegoś z góry ułożonego planu” (Witold Doroszewski „O kulturę słowa”, 1964, s. 479). W imiennictwie tatrzańskim te nazwy samorodne – jak się zdaje, jako osobna kategoria dotąd nie wyodrębnione przez specjalistów – można by nazwać samosiejkami nazewniczymi. W zasobach nazw tatrzańskich stanowią one jedną z liczebniejszych rodzin, a formowały się w ciągu lat na pograniczu ludzkich działań i piśmiennictwa, przeważnie przez zasiedzenie się w drukach określeń pospolitych i stopniowe ich skostnienie w nazwy.
Polegało to na tym, że w czasopiśmie czy przewodniku bezimienny obiekt terenowy był zwięźle charakteryzowany, zgodnie z topograficznym kontekstem. Czytelnicy oswajali się z tym określeniem i zaczynali operować nim jako mianem zastępczym. Bardziej rozbudowane związki wyrazowe były z czasem upraszczane – od tego był już tylko krok, by nową nazwę nanieść na mapę. U wrażliwszych autorów te kreacje budziły niepokoje i ci posługiwali się nimi pod osłoną warunkujących wyróżnień graficznych lub słownych: cudzysłowu, kursywy, dodatku „t.zw.”, „jak mówią” i podobnie. Te cechy, dystansujące piszącego od rodzącej się nazwy, są w tym procesie bardziej znamienne, niż małe i duże litery, zależne od chwiejnych norm ortograficznych. Ostateczną aprobatę i medialny byt nazwa uzyskiwała na kartach „Taternika” lub przewodników – w postaci dużych liter, nierzadko także spacji lub wytłuszczenia. Tak więc turyści i taternicy tych imion nie nadawali, ale nierzadko dopracowywali je brzmieniowo i przede wszystkim – Chmielowski, Paryski! – legitymizowali w swoich publikacjach. „Taternik” miał nawet dla tej kategorii własne określenie – zwał ją „nazwami zwyczajowymi”.
Jak to wyglądało w praktyce? Przykładów można by przytoczyć wiele, ograniczmy się do dwu przełęczy. Dane bibliograficzne upraszczamy lub nawet pomijamy – źródła nie są wyszukane i zainteresowanym nazewnictwem nie powinny być obce.
Świnicka Przełęcz. Eugeniusz Janota w „Sprawozdaniu Komisyi Fizyograficznéj” 1868 (za 1867), s. (178) „Przełęcz między Świnnicą i Pośrednią Turnią”. Walery Eljasz w I edycji przewodnika (1870, s. 259) „Przełęcz Świnnicy od Pośredniej Turni”. Ludwik Anczyc „Pamiętnik Tow. Tatrzańskiego” 1878, s. 99 „do przyłęczy pomiędzy Pośrednią Turnią a Świnicą”. Stanisław Eljasz-Radzikowski w wydaniu V przewodnika ojca (1896, s. 390) „Świnicka P. 2055 m” (w części Walerego na s. 117 nadal „przełęcz” bez nazwy – podobnie w wyd. VI). Zgrabna propozycja Stanisława Eljasza zrazu nie zyskała uznania. Przewodnik „Zakopane i Tatry (Kalendarzyk tatrzański)”, wyd. I 1901, s. 197 (też w dalszych wydaniach) „pod Pośrednią Turnią przez przełęcz (2055) między nią a Świnicą”. „Giewont” nr 4, 1902, s. 5 „na przełęczy pod Świnicą”, ks.Walenty Gadowski „Przegląd Zakopiański” 25 VII 1903, s. 233 „tor kolejowy ku Karbowi między Świnnicą a Pośrednią Turnią (...) pod Karbem od strony południowej”. Leopold Świerz „Pam.TT” 1904, s. 190 „na przełęcz Świnnicy”. Do „Przełęczy Świnickiej” (2055 m) wrócił Janusz Chmielowski w t. II „Przewodnika po Tatrach” (1908, s. 24), co formę tę wreszcie ugruntowało. W „Pam. TT” 1910, s. 44 Jerzy Cybulski ma już też „mroczną głębię żlebu Świnickiego”. Viktor Lorenz w r. 1879 w Roczniku Węgierskiego Tow. Karpackiego (s. 340) nazwę Przełączka Świnicka zaproponował dla dzisiejszej Przełęczy Walentkowej („Šwinnica-Scharte zwischen der Šwinnica und der Spitze Nadkamenem”). Wersję tę podjęła mapa „Hohe Tatra” 1: 40 000 (1881) i w drukach niemieckich i węgierskich utrwaliła ją na pół wieku. Ok. 1900 r. przewodniki Baedekera kojarzyły nazwę z Zawratem.
Pyszniańska Przełęcz. Ludwik Zejszner „Bibl.Warszawska” 1844, t. IV w tabeli: „Przełęcz między Wysoką a Pyszną” (tj. między Kamienistą a Bystrą). Kazimierz Łapczyński, 1866, s. 92: „na wysoką przyłęcz, która Babienogi z Pyszną połącza” (od baców na Pysznej nazwy się nie dowiedział). Eugeniusz Janota w „Spraw. Kom. Fizyogr.” 1867 (za 1866) s. [259] „Przełęcz między Pyszną a Babiemi Nogami (Wysoką)” [tj. między Bystrą a Kamienistą]. Janota w „Spraw. Kom. Fizyogr.” 1868 (za 1867) s. (182) „Przełęcz nad zakosami”. Tytus Chałubiński mapa „Tatry” 1: 150 000 1886 „Bystrej siodełko”. Walery Eljasz przewodnik wyd. II, 1881, s. 313 „Przełęcz Pyszniańska 1789 metr.”; wyd. III, 1886, s. 130 „do przełęczy między Błyszczem a Kamienistą”, s. 346 „Przełęcz Pyszniańska 1789 m”; w wyd. IV, 1891 s. 206 „na przełęcz Pyszniańską”. Postać tę przyjął przewodnik „Zakopane i Tatry” (1901, s. 211 i dalsze wydania), a ostatecznie utrwalił Janusz Chmielowski w tomie I przewodnika (1907, s. 161) „na Przełęcz Pyszniańską (1789 m.), zwaną także »Kamienistą«”. Tę ostatnią formę ma np. Franz Dénes w Roczniku UKV 1889 s. 124 („Kamenista-Pass [1789 m] am Bystra”). Lit. J. Nyka „Pyszniańska czy może Raczkowa?”, „Wierchy” r. 73, 2007, s. 184–190.
U niektórych obiektów droga ewolucji nazw była prosta, a ich „nowicjat” nie trwał długo. Tak np Adam Kroebl w „Przeglądzie Zakopiańskim” z 15 VI 1905, s. 90, wzmiankuje „niezwiedzony dotąd wschodni szczyt Żelaznych Wrót, wznoszący się pomiędzy Śnieżną Kopą (2322 m.), a szczytem Zmarzłym (2400 m.)”. Już cztery lata później, w „Taterniku” 1909, s. 97, jest to nazwa: Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót, ostatecznie przyjęta przez Chmielowskiego w t. III, 1912, s. 87, jako Południowo-Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót. Przełęcz w Kościelcu (wejście w r. 1905 Roman Kordys i Zygmunt Klemensiewicz) pojawia się w „Pam. TT” 1907, s. 2, jako określenie pospolite. Podaje Kordys: „dochodzimy na przełęcz w Kościelcu (między oboma szczytami Kościelca)”. Rok później w tomie II „Przewodnika po Tatrach” Chmielowski pisze, iż przełęcz miedzy oboma wierzchołkami „zwie się »Przełęczą w Kościelcu«” (1908, s. 30). Wtrącić tu trzeba, że forma ta była wcześniej notowana, ale dla dzisiejszego Karbu. Dłużej, bo 16 lat, czekała na awans Przełączka pod Żółtą Ścianą. W „Taterniku” 1910 na s. 22 Kordys i Znamięcki dochodzą „do przełączki pod Żółtą Ścianą”. U Chmielowskiego w t. IV, (1910), s. 60 jest to „przełączka między Żółtą Ścianą a Pośrednią Granią”, a u Chmielowskiego i Świerza (t. III, 1926, s. 168) wreszcie nazwa: „Przełączka pod Żółtą Ścianą”. Słowacy przyjęli polską formę z małą modyfikacją: „Štrbina za Žltou stenou” (Kroutil i Gellner 1947, t. II, s. 148).
[okładki]
Dość często zdarzało się, że obecnie przyjęte formy pojawiały się w druku wcześniej, ale jakby w trybie doraźnym, bez woli uznania ich za nazwy stałe. Walery Eljasz różnorakość nazwań uważał za stylistyczne wzbogacanie tekstów i własne trafne koncepty po jednym lub dwóch użyciach wymieniał na inne, co przytrafiało się też m.in. Zaruskiemu. Na przełomie XIX i XX w. w grę wchodziły nierzadko względy kompetencyjne. Tak np. za prawodawców w sprawach nazw uważali się – poniekąd słusznie – Walery Eljasz, potem Stanisław Eljasz, Janusz Chmielowski, jeszcze później redaktorzy „Taternika”, a po wojnie przez całe półwiecze cieszący się zasłużonym autorytetem Witold H. Paryski. Miało to złe, ale i dobre strony, chroniło bowiem sieć nazw od dopełniania przez domorosłych ojców chrzestnych, do czego doszło wkrótce po śmierci Paryskiego. Zdarzało się też odrzucanie nowych pomysłów z pobudek ambicjonalnych, szczególnie złym okiem – zresztą nie bez racji – patrzono na młodzieńcze pomysły Englischa, nieco później na często szczęśliwe propozycje Zaruskiego. Temu drugiemu Chmielowski ganił nawet tak potrzebne i udane nazwy, jak Owcza Przełęcz, czy zależny od niej Owczy Żleb („Zakopane” 24 XI 1910, s. 4) – „o braku wszelkiej potrzeby tworzenia tych nazw nie ma się chyba co rozwodzić” – pisał arbitralnie w „Taterniku” 1911, s. 19–20. Tadeusz Zwoliński – wydawca map i przewodników dla turystów – stanowczo odrzucał zmiany i innowacje forsowane przez Paryskiego. Tak więc z różnych powodów niektóre nazwy dojrzewały długo i opornie – poprzestańmy na paru przykładach:
Przełęcz Małołącka. W r. 1889 geolodzy Franz Dénes i Viktor Uhlig posłużyli się w druku nazwami „Malolączniak-Pass” 1920 i „Krzeszanica-Sattel” 2070 (Jahrbuch UKV, s. 118). Na polskie mapy Małołącką Przełęcz wpisał Witold H. Paryski dopiero w r. 1963, być może nawet jako pomysł niezależny od dawniejszego.
Kocioł Mięguszowiecki. Janusz Chmielowski przewodnik t. II (1908, s. 176) „w obszernym, nader dzikim kotle skalnym, u podnóża Szczytów Mięguszowieckich”. Mieczysław Świerz przewodnik 1912, s. 141 „w kotle skalnym u stóp ścian Mięguszowieckich Szczytów”. Mariusz Zaruski „Zakopane” 1910, nr 14 „Kocioł Mięguszowiecki”. „Taternik” 1911, s. 18 „w Kotle Mięguszowieckim”. Zaruski „Na bezdrożach tatrzańskich” (1923, s. 83) „do podnóża niższego kotła, pod ścianą Środkowego Mięguszowieckiego”. Chmielowski i Świerz t. II (1925, s. 138) „w obszernym, dzikim kotle pod Mięguszowieckimi Szczytami”. Kazimierz Piotrowski „Narciarstwo Polskie” 1925 (s. 238) „ku Kotłowi Mięguszowieckiemu”. Tadeusz Zwoliński przewodnik wyd. V (1936–37, s. 183) „poniżej kotła skalnego u stóp Mięguszowieckich Szczytów”. Wawrzyniec Żuławski 1946, s. 24, „od Kotła Mięguszowieckiego”. Witold H. Paryski w cz. VI „Tatr Wysokich” (1952, s. 5) przyjął dwie nazwy: „Bańdzioch czyli Mięguszowiecki Kocioł”, dodał też Kocioł Czarnostawiański (s. 5) i Mały Kocioł Mięguszowiecki (s. 67). Gwarowe „Bańdzioch” (=brzuszysko) wziął być może z żargonu przewodników zakopiańskich, gdyż miejscowym pasterzom (Jakub Budz, Murzańscy Jędrzej i młodszy Jan) nazwa ta nie była znana.
Kondracka Przełęcz. Mimo wyjątkowej popularności wśród turystów, siodło to długo pozostawało bez stałego imienia. Ludwik Zejszner w r. 1851 w „Roczniku Towarzystwa Naukowego Krakowskiego” pisze na s. 346 „na przełęczy pomiędzy Kondratową a Gewantem”. Feliks Berdau w „Bibl. Warszawskiej” 1855 (t. III, s. 541) – Giewont z Czerwonym Wierchem łączy się „za pośrednictwem obszernego siodła upłazistego”. Kazimierz Łapczyński w „Tygodniku Illustrowanym” z 25 X 1862 (s. 165) – „wązka przyłęcz, łącząca Giewont z Kondracką kopą”. Obecnej formy użył Walery Eljasz w I wydaniu przewodnika (1870, s. 258): „Przełęcz Kondracka między Giewontem a Czubą Kondratową” i powtórnie – w „Szkicach z podróży w Tatry” (1874, s. 75): „z wspomnianéj przełęczy Kondrackiéj”. Potem zapomniał o tej udanej propozycji. W II wydaniu przewodnika (1881) na panoramie z Bukowiny ma „Przełęcz Piekło”; w III wydaniu (1886, s. 346) „Przełęcz między Giewontem a Kopą Kondracką”. Dobry pomysł ojca przypomniał Stanisław w r. 1900 w swoim „Poglądzie” (s. 138): „Kondracka P. między Giewontem a Kopą Kondracką 1735” (w II wydaniu z r. 1896 miał jeszcze „Przełęcz między Giewontem a Kopą Kondracką”). „Zakopane i Tatry (Kalendarzyk tatrzański)” wyd. I 1901, s. 137 „przełęcz łącząca Giewont (1900) z Kopą Kondracką”; s. 182 „z hali Kondratowej przez Piekiełko (źródło w niem) na przełęcz Kondracką (1732)”. „Pam. TT” 1903, s. 8 „z przełęczy nad Piekiełkiem”. Ostatecznie formę ustabilizował Chmielowski w t. I przewodnika (1907, s. 151): „na Przełęcz Kondracką (około 1735 m.)”. Rzadko pojawiała się postać „Kondratowa”, np. u Wawrzyńca Żuławskiego 1946, s. 54. Kondracką Przełęczą zwano też Przełęcz pod Kopą Kondracką (np. Franz Dénes JUKV 1889 s. 113 „Kondraczka-Pass”, Józef Oppenheim „Szlaki narciarskie” 1936 s. 97 „na Przełęcz Kondracką”).
Przełęcz w Grzybowcu. Również to popularne leśne siodło długo pozostawało bez nazwy. Janota „Spraw. Kom. Fizyogr.” 1868 (za 1867) s.(178): „przełęcz między Grzybowcem a Łysankami 1332.45 m”. Walery Eljasz przewodnik 1870, s. 259 „Przełęcz Łysanek od Grzybowca”. Bronisław Gustawicz „Słow. geograf.” t. II (1881, s. 567) za Janotą „przełęcz między Grzybowcem a Łysankami”. Leopold Świerz przewodnik 1903, s. 48, „Przełęcz między Strążyskami a Małołąką”. Obecna forma wyłoniła się z zapisu na mapie przewodnika „Zakopane i Tatry (Kalendarzyk tatrzański” z lat 1901–1904: „Przełęcze: »W Grzybowcu (około 1305)«”. Przejął ten zapis Chmielowski w przewodniku t. I 1907, s. 151 „na »Przełęcz w Grzybowcu«”. Tadeusz Zwoliński na kolejnych wydaniach mapy „Tatry Polskie” 1:37 500 (I wyd. 1912) utrzymuje „56. Przełęcz w Grzybowcu (1335)”, podobnie w przewodnikach. Z powodu niezgrabności (Grzybowiec jest na południe od siodła), nazwa utrwalała się z oporami. Do innych wersji wracali naukowcy: Eugeniusz Romer („Wierchy” 1924, s. 174) „przełęcz pod Łysankami”, Walery Goetel – Stanisław Sokołowski (1930, s. 38, 39) „Przełęcz Grzybowca”, Edward Passendorfer (wyd. IV, 1971, s. 90) „przełęcz między Grzybowcem a Łysankami”.
[Opalony Wierch]
Opalony Wierch (2024 m) – widok z grzbietu Opalonego. Fot. Janusz Vogel
Opalony Wierch. Czytelników zdziwi zapewne, że mimo wyrazistej sylwetki i położenia „na widoku”, szczyt ten długo czekał na stabilną nazwę, która w XIX w. wędrowała od Miedzianego aż po Czubę. Christian Genersich 1807, s. 232 „Hura za Mnjchom” łączy się z „Opaleno”. Stanisław Staszic 1811, s. 75 „góra Opalona” obramia od prawej Dolinę Roztoki. Mapa Sydowa i Wolffa 1830 „17. Opaleno” (= Opalony Wierch). Nazwę objaśniała gazeta „Der Adler” z 4 IX 1840, nr 211, s. 1684: „der Opalony (angebrannter Berg), welcher von einem Waldbrande den Namen hat”. Nie wydana drukiem mapa austriacka 1: 28.800 z r. 1861 wprowadza nazwę „Świstówka” (napis na dolince, ale liternictwo szczytu). Friedrich Fuchs (1863, s. 233) wraca do „Opaleni” (7054' [= 2232 m = Miedziane]). Tak samo Eugeniusz Janota „Spraw. Kom. Fizyogr.” 1867 (za 1866), s. [258]: „Opalony 2229.8 F[uchs]. U K[ořistki] zwie się ten szczyt także Na-Miedziane.” Heinrich Wallmann w „Jahrbuch des OeTC 1874, s. 111–112 ma „Opaleni Wrch (7054')” na zachód od Morskiego Oka i nazwę tę rozciąga na cały grzbiet. Tytus Chałubiński mapa „Tatry” 1: 150 000, 1886 „91. Świstówka, wirch”. Bronisław Gustawicz „Słow. geograf.” t. IX, 1888, s. 799 „od szczytów Miedzianych (2167 mt.), przez Opalony Wierch (2239 mt. [=Miedziane]), Świstówkę, Ubocz (1714 mt.) aż po Czubę Opaloną (1426 mt.)”. Odnotujmy tu manipulację Walerego Eljasza z przesunięciem przecinka w przewodniku: w wyd. III 1886, s. 345 „Opalony, wierch obok Miedzianych 2229,8 m”; w wyd. IV 1891, s. 425 „Opalony Wierch, obok Miedzianych 2229,8 m”. Mapka Stanisława Eljasza „Obszar sporny” 1901 „Żółte Turnice”. „Kalendarzyk tatrzański” wyd. 1901, s. 185 „Opalony” (2116); wyd. 1904, s. 181 „W.[ierch] Opalone”. Chmielowski „Przegl. Zakopiański” 1903, nr 1, s. 5 „przez (...) Czarne Ściany i Liptowskie Mury na Miedziane i Opalony”; w przewodniku t. II, 1908, s. 104 „na południowy (główny) wierzchołek (2116 m.) Opalonego Wierchu (zwanego też niekiedy »Małem Miedzianem«)”. Na mapie TT 1: 25 000 1903 brak było nazwy – napis „Miedziane” rozciągnięto wzdłuż grzbietu, podobnie u Chmielowskiego na mapie „Tatry Wysokie” 1: 50 000, 1907 (kota 2116). Ludomir Sawicki w „Ziemi” 1910, s. 357 daje „szczyt 2095 m grzbietu Miedzianego”. Na mapach wiedeńskiego WIG i ich pochodnych od r. 1861 widniała „Świstówka” (na pn. skłonie P. 2095, czyli w powiązaniu z dolinką Świstówką), przy czym od r. 1876 „Opalený vrch” (w takim słowackim zapisie) wiązano z Czubą, co przeszło też do części międzywojennych map czechosłowackich.
[Opalone]
Nazwa Opalonego przez wiele lat nie mogła zagrzać miejsca i wędrowała po grzbiecie – od dzisiejszego Miedzianego aż po Czubę. Jej ludowa lokalizacja była na Uboczy obramiającej Dolinę Rybiego Potoku od północnego zachodu i na niektórych mapach noszącej nazwę „Ubocz-Opalone”. Na reprodukcji fragment austriackiej mapy 1:75 000 z r. 1879.
Nietrudno się domyślić, że do statusu oficjalnych nazw szybciej dojrzewały określenia krótkie, nieskomplikowane brzmieniowo i odpowiadające tradycyjnemu modelowi miana. Przy propozycjach kolidujących ze zwyczajowymi postaciami lub ze słownictwem lokalnym, ostateczny kształt nierzadko formował się latami. Tak było np. ze Złomiską Zatoką czy Przełączką nad Dolinką Buczynową. Pierwsza budziła rezerwę z uwagi na przynależność do krajobrazu „jeziorno-morskiego”, druga – z powodu swej rozwlekłości. Zdarzało się też, że takie nazwy żyły wraz z jedną generacją użytkowników i razem z nią odchodziły w przeszłość, jak w Dolinie Rybiego Potoku „Żabi Jar”, „Lewa” (lewy filar Kazalnicy z drogą Długosza), „Mokra Wanta”, „Półwysep Miłości”, „Zaiscane Plesa” czy nieszczęsna „Maszynka do Mięsa”. Oto skrótowe rodowody Zatoki i Przełączki nad Buczynową:
Złomiska Zatoka. Jeziornego wyrazu „zatoka” nie było w zasobie gwary góralskiej – w drukach tatrzańskich pojawił on się jako literacki element opisu Doliny Złomisk, przy czym jego obcość w krajobrazie budziła niepokój. „Taternik” 1912, s. 24 „uchodzi za część składową (»zatokę«) Doliny Złomisk”; s. 28 „zejść z grani do »zatoki« Doliny Złomisk”. Janusz Chmielowski w t. III przewodnika (1912, s. 2) wymienia „rodzaj »zatoki«”, a na s. 170 „»zatokę« Doliny Złomisk”. W przewodniku Chmielowskiego i Świerza w tomie I (1925, s. 89) czytamy, że „pn. część środkow. piętra doliny wrzyna się (...) rodzajem »zatoki«”. W „Taterniku” 1931 na s. 92 jest to już nazwa, choć cudzysłów jeszcze zdradza wahania: „Koleba w Złomiskiej »Zatoce«”. Witold H. Paryski t. X (1962) na mapce s. 34 i w tekście na s. 35 obiekcji już nie ma: Złomiska Zatoka – bez cudzysłowu i z dużych liter. Od pierwszego pojawienia się rzeczownika w „Taterniku” mija dokładnie 50 lat. Ułomna forma przymiotnika „złomiski” – przecież nie gwarowa – jakoś nikogo nie razi.
Przełączka nad Dolinką Buczynową. Walery Eljasz przewodnik 1900, s. 123 „do siodełka nad Buczynową doliną” i s. 124 „na przełęcz ponad Buczynową kotliną”. Roman Kordys „Taternik” 1907, s. 44 „od przełączki nad Buczynową Doliną”. Chmielowski w t. II, 1908 na s. 47 i innych używa parokrotnie „siodełka nad Buczynową Dolinką”, a powtarzalność słów i ich spacjowanie świadczą o tym, że ma to być nazwa własna. Mieczysław Świerz w „Taterniku” 1908, s. 81 prowadzi „na przełączkę nad Buczynową Dolinką”, zaś w r. 1912 w przewodniku (s. 110) żlebem spadającym „z przełączki nad Buczynową Dolinką (t.zw. źlebem Prof. Kulczyńskiego)”. W wydanich 1921, s. 156 i 1923, s. 163 „przełączkę nad Buczynową Dolinką” spacjuje. Obecna forma pojawia się też w t. II przewodnika Chmielowskiego i Świerza (1925, s. 32) „od Przełączki nad Dol. Buczynową”. Bracia Zwolińscy w przewodniku 1925, s. 155 mają jedynie „siodełko w grani”, co powtarza się w dalszych wydaniach przewodnika. W „Wierchach” 1933, s. 65 Jerzy Szuszkiewicz używa uproszczenia „z przełączki nad Buczynową”. Oryginalną propozycję miał Mariusz Zaruski w „Na bezdrożach tatrzańskich”, 1923, s. 66 „od »Przełęczy Kulczyńskiego«” i przypis: „Nazwy tej używam, zdaje się, po raz pierwszy. Jeżeli jednak jest »droga Kulczyńskiego« i »żleb Kulczyńskiego«, logicznie jest przełączkę nad żlebem nazwać »Przełęczą Kulczyńskiego«. Przyp. autora.” Do tej inicjatywy nawiązuje Tadeusz Zwoliński i na mapach „Tatry Wysokie i Bielskie” 1: 40 000 (1931) oraz „Tatry” 1: 50 000 1936 wymienia „Przełączkę nad Żlebem Kulczyńskiego w Czarnych Ścianach”. Brzmienie nazwy ostatecznie utrwalił Witold H. Paryski w t. II „Tatr Wysokich” (1951, s. 82) w formie „Przełączka nad Dolinką Buczynową (Sedélko nad Bučinovou)”.
Odmienny typ nazw stanowią samoródki powstałe jakby mimochodem – z przewijających się w rozmowach i literaturze określeń doraźnych, często jedno- lub dwuwyrazowych. Tak np. przyjęte wśród taterników półżartobliwe miano „Mniszek”, w „Taterniku” 2–3 1947 (s. 69) decyzją Komisji dla Spraw Imiennictwa Tatrzańskiego zamienione zostaje w oficjalną nazwę. W odróżnieniu od pisemnego rodowodu nazw przytaczanych wyżej, tu przeważał przekaz ustny. Chodziło zwykle o obiekty orograficznie niższego rzędu, lecz rzucające się w oczy i dobrze wyodrębnione. Najpierw pojawia się jedno- lub parowyrazowe określenie obiektu, które z czasem ulega ogładzeniu i uzyskuje kształt nazwy. Osoby używające go w druku swojej rezerwie dają wyraz w graficznej postaci zapisu. Te wyrażane w pisowni niepokoje ciągnęły się nieraz bardzo długo – przy Kazalnicy ok. 50 lat. O przykłady i w tej grupie nietrudno:
Galeria Gankowa. Chmielowski „Przegl. Zakopiański” 8 VIII 1905, s. 140 „Na Ganek od t.zw. »galeryi Gankowej« (od strony Czeskiego)”. Zygmunt Klemensiewicz „Pam. TT” 1907, s. 10 „widzimy galeryę Gankową”. „Taternik” od 1908 (ss. 52, 123) wprowadza duże litery – równolegle z Chmielowskim (t. II, 1908, s. 191 „od t.zw. »Galeryi Gankowej«”). Walery Goetel „Pam. TT” 1913, s. 61 „w (...) krzesanicach Galeryi Gankowej”. Jerzy Maślanka w „Jahrbuch UKV” 1907, s. 137 „die bekannte »Ganek-Galerie«”. Chmielowski i Świerz t. III s. 20 „Taras ów, stanowiący jedyną w swoim rodzaju osobliwość, zwie się Galerją Gankową”. Jan A. Szczepański „Taternik” 1929, s. 38 „Galeria Gankowa”, „pn. ściana »Galerii«”. W „Taterniku” od r. 1947 często „Galeria Gankowa”, ale i „pn. ściana Galerii Gankowej”. Nazwa jest pleonazmem: górale „Gankiem” nazywali samą galerię i pars pro toto cały szczyt.
[Galeria Gankowa]
Galeria Gankowa. Fot. Jerzy Surdel
Lodowy Koń. W r. 1880 (u Bohuša i Hochbergera błędnie 1907) pisze w „Jahrbuch UKV” Franz Dénes: „Dotarliśmy tymczasem do owego trudnego miejsca, które zasłużony dla Tatr wiceprezes Karpathen-Vereinu, Anton Döller, obrazowo nazwał »Steinernes Ross«” (Kmiennym Rumakiem). Ubald Felbinger w „Der Tourist” 1889 ma »Das Steinerne Roß«, a w „Mitteilungen des DuOeAV 1889, s. 270 »das Eisthaler Steinross« (z cudzysłowami). Wspomina tę formację Walery Eljasz w IV wyd. przewodnika (1891, s. 371) „Punkt ten zwie się Skalnym Koniem”. U Leopolda Świerza I wyd. 1896, s. 27 „Przed samym szczytem bardzo przykre miejsce. Jest to tak zwany koń”. Chmielowski w „Pam. TT” 1904 (s. 119) wiedzie „przez niesłusznie obmawianego »Konia«”. Chmielowski i Świerz w t. IV, 1926, s. 6 prowadzą „grzbietem, który (...) przechodzi w słynnego skalnego »konia« (ok. 2585 m)”. Witold H. Paryski t. XVIII, 1974, s. 66 daje możliwość wyboru: „Lodowy Koń lub po prostu Koń, także Koń na Lodowym”. Koń nie jest lodowy, szczęśliwsza była więc wzorowana na Döllerze wcześniejsza wersja skalna, w piśmiennictwie polskim utrzymywana jeszcze pół wieku temu, a w węgierskim i niemieckim do dzisiaj. Słowacy mówią krótko „Koň”.
Bula pod Rysami. Chmielowski w t. II przewodnika (1908, s. 196) prowadzi do „okolicy punktu 2055 m.” „Taternik” 1912, s. 83 donosi o wypadku Eugenii Zielińskiej: „skręciła w prawo na bulę, spadającą urwistemi skałami w stronę Czarnego Stawu”. W przewodniku Chmielowskiego i Świerza t. II, 1925, s. 154 „Czarny Staw zakrywa nam niebawem bula 2055 m”. Dla Tadeusza Zwolińskiego w wydaniach II–VIII przewodnika po Tatrach formacja ta jest tylko „punktem 2055 m”, który w wydaniu IX, 1953, s. 245 staje się bulą „zw. Kopą pod Rysami (2055 m)”. Witold H. Paryski w t. VI przewodnika (1952, s. 5) utrwala postać „Bula pod Rysami (2055 m)”.
Kazalnica. Nazwa „Kazalnica” pojawiła się w poł. XIX w. w wylocie Doliny Zimnej Wody (Kanzel – spolszczenie Ambona, Kazalnica), inna – w Dolinie Białego, dla formacji skalnej rzeczywiście przypominającej ambonę. „Kazalnicą” zwana była też platforma w masywie Żłobistego – Chmielowski w t. III s. 67 pisze, że „zarówno turyści, jak i przewodnicy zowią [ją] zazwyczaj »Kazalnicą«”. Kiedy wycieczki przez Przełęcz pod Chłopkiem stały się częstsze, wyróżniono skalny wybieg 2160 m i zaczęto zwać go „kazalnicą”. Chmielowski w t. II (1908) na s. 176 objaśnia: „stajemy na t.zw. »kazalnicy« (jest to końcowy punkt bocznej grani, wysuwającej się od Mięguszowieckiego Szczytu nad Czarnym)”. Mieczysław Świerz w przewodniku 1912, s. 141 mówi o „t.zw. »kazalnicy«”, w dalszych wydaniach wchodzi „na tzw. »Kazalnicę«”. Również Chmielowski i Świerz w t. II, s. 138 stają „na tzw. Kazalnicy”. Przyjmują tę formę Stefan i Tadeusz Zwolińscy w przewodniku 1925, s. 189. W „Taterniku” 1929, s. 35 Henryk S. Fink nadal ogranicza się do małej litery: „kazalnica 2160 m”. Jako pełną nazwę mamy zapis m.in. w „Taterniku” 1/1932 s. 13: „Zejście na Kazalnicę”, choć Tadeusz Zwoliński długo pozostaje przy formie „na t.zw. »Kazalnicę«”. Na swoich mapach „Tatry Wysokie i Bielskie” 1931 i „Tatry” 1936 rozszerza brzmienie w „»Kazalnicę« pod Mięgusz. Szczytem nad Czarnym St. (2159 m)”. Zbigniew Korosadowicz w „Przegl. Turystycznym” z 15 X 1934, nr 3, s. 8 podaje, że 20 VIII 1934 drogę zrobił na „Mięguszowiecki Szczyt n/Czarnym, W. [wejście] przez t.zw. »Kazalnicę«”. „Taternik” 1934–35, s. 93 to samo wejście wiąże tylko z Mięguszowieckim Szczytem nad Czarnym. Radwańska i Pawłowski (1938, s. 73) drodze 141 dają tytuł „Pn. ścianą na Kazalnicę”. Sławomir Dunin-Borkowski w odręcznym opisie z ok. 1938 r. prezentuje „Zdjęcie na Kazalnicy Mięguszowieckiej w drodze »pod Chłopka«”. Witold H. Paryski w tomie VI (1952) na s. 107 i dalszych akceptuje formy Kazalnica lub Kazalnica Mięguszowiecka (bez cudzysłowu).
Przy Galerii i Kazalnicy mamy do czynienia ze zjawiskiem, które możnaby nazwać translokacją znaczeń. Mówiąc „Galeria” nie myślimy dziś o z dala widocznym poziomym tarasie, ale o jego 300-metrowym skalnym urwisku z drogami Stanisławskiego, Orłowskiego, Łapińskiego. Podobnie jest z Kazalnicą. Pierwotnie był to wybieg skalny 2160 m, nazwa na mapach pozostała przy tej kocie (dziś 2159 m), na codzień jednak stała się określeniem słynnej ściany nad Czarnym Stawem. Sytuacji podobnych było więcej. Tak np. współczesna „Wanta”, to leśniczówka przy szosie do Morskiego Oka, choć jeszcze pół wieku temu (stał już wtedy nowy budynek) była to od lat utarta nazwa leżącego w poblizu przy drodze wielkiego głazu, czyli w gwarze góralskiej „Wanty”. O przemieszczaniu się nazw w imiennictwie ludowym wypowiada się Witold H. Paryski w „Onomastica” 1957, nr 4, s. 79.
[Eugeniusz Janota]
Eugeniusz Janota
Przy okazji wspomnijmy nazwy samorzutnie rozszerzające swe znaczenie, jak Żabie, Mnich, Buczynowe. Typowym przykładem mogą być Rohacze – wyraziste formacje skalne i nazwa bardzo ekspresyjna. „Rohátsch, quasi cornutum diceres” (Rohacz, możnaby powiedzieć jakby rogaty) – pisał Matthias Bel w r. 1736, s. 517. Początkowo – w niemieckim sporadycznie do dzisiaj – nazwa odnosiła się do jednego szczytu – tworzącego skalne rogi (rohy) Rohacza wschodniego (Ostrego, Przedniego, Małego). W pismach polskich już w początku XIX w. objęła też szczyt zachodni (Rohacz Zadni, Wielki albo Płaczliwy, słowackie „Plačlivô), gubiąc pierwotny sens imienia. Były też Rohacze Pośrednie i Rohacz Zielony Przedni („Taternik” 1911, s. 15). Już w r. 1615 wieś Podbiel miała w Tatrach „alpem Rohacze vocatam”. W użycie weszły Dolina Rohacka, Rohacki Potok, Rohackie Stawy. Nazwą zaczęto obejmować całe otoczenie Doliny Rohackiej. Pisze Mieczysław Orłowicz w „Spiszu” 1921, s. 97: „Rohacze jest to grupa ośmiu granitowych szczytów o wysokości 2050–2178 m (...) od Wołowca (2065 m) (...) po Salatyński Wierch (2050 m).” Na pierworys mapy z r. 1823 naniesiono 2 doliny „od Rohaczuw” – druga to Chochołowska Wyżnia, co świadczy o włączaniu Wołowca do tej grupy. Wszystkie te zmiany następowały samorzutnie, nijak nie dekretowane, przy czym ekspansja nazwy kierowała się jedynie na stronę orawską.
Do rangi nazw geograficznych z biegiem lat awansowały „robocze” określenia różnych zworników. Klemensiewicz i Kordys w „Taterniku” 1908, s. 53 idą „do punktu zwornikowego, gdzie od głównej grani Tatr odchodzi ku płd. grzbiet Baranich Rogów”. Chmielowski i Świerz (1926, s. 27) wpisują tu „szeroką, płaską, zwornikową turnię”. Adam Karpiński i Konstanty Narkiewicz–Jodko w przypisie na s. 31 „Taternika” z 11 maja 1928 proponują dla tego miejsca nazwę „Barani Zwornik”, jednak redakcja ich pomysł ignoruje i na s. 44 tegoż zeszytu wymienia „turnię zwornikową Baranich Rogów”. W r. 1931 „Taternik” wraca do propozycji Karpińskiego i Narkiewicza, wprowadzając na s. 28 dla ich punktu nazwę „Barani Zwornik Wyżni”, a dla punktu Klemensiewicza i Kordysa „Barani Zwornik Niżni”. Śnieżny Zwornik został oficjalnie ochrzczony przez „Taternika” w roczniku 1935–36 na s. 44. Lodowy Zwornik (2507 m) był zwany Ramieniem Lodowego, a u Chmielowskiego i Świerza „p. zwornikowym 2507 m” (t. IV, 1926, s. 16–17 – Ramię Lodowego to u nich przyległa przełęcz). Na łamach „Taternika” pozostawał Ramieniem Lodowego (P. 2507 m), podobnie u Radwańskiej i Pawłowskiego (1938 s. 221, rys. s. 222). Już Witold H. Paryski zauważa (cz. XVIII s. 117), że Lodowy Zwornik długo czekał na nazwę, która „została mu nadana dopiero w 1939 r.”, chociaż w „Taterniku” 1/1939, s. 22 nadal jest to „P. 2507 w masywie Lodowego Szczytu”.
[Leopold Świerz]
Leopold Świerz
Zdarzało się też, że nazwy wyłaniały się z wykazów obiektów w publikacjach. Tak m.in. powstała wyżej omówiona Przełęcz w Grzybowcu. Leopolda Świerza można uważać za sprawcę nazwy Kończystej nad Jarząbczą. W swoim zestawieniu szczytów w „Krótkim przewodniku do Tatr” z r. 1903 miał on trzy Kończyste (s. 45), wyróżnił je więc sytuacyjnie: „Kończysta nad Doliną Batyżowiecką 2540; Kończysta nad Jarząbczą 2071; Kończysta nad Miętusią 1314.5”. Do tego słupka sięgnął Chmielowski w t. I 1907, s. 164 i zapożyczył pozycje drugą i trzecią: „Kończysta nad Jarząbczą Doliną 2071”, „Kończysta Turnia nad Miętusią Doliną – około 1312 m”. W r. 1936 na mapach i na swej panoramie Tatr Tadeusz Zwoliński dopełnił nazwę rzeczownikiem rodzaju męskiego, mimo iż żeńska końcówka w pierwotnym zapisie wskazywała na to, że u obu Kończystych chodziło raczej o „turnie” lub „skały”. I tak powstał „Kończysty Wierch nad Jarząbczą”.
W poszukiwaniu samosiejek można się cofnąć znacznie dalej wstecz. I tak w drodze ustnych przekazów już w XVIII w. (może i wcześniej?) przyjęły się nazwy górnicze w Tatrach Polskich – Stara Robota, Czarna Bania (Sztolnia), Dziewiątka, Na Kunszta, Szpiglas – a także w masywie Łomnicy: Deutsche Leiter (Niemiecka Drabina), Kupferbank (Miedziana Ławka). Nadawane kopalniom imiona świętych nie były samoródkami, lecz może pierwszymi w Tatrach nazwami dekretowanymi urzędowo. Przed połową XIX wieku utarły się w niemieckim samosiejki na popularnej drodze na Łomnicę: Łomnicka Próba, Źródło Mojżesza, Odwrót Matirki, Płaczka Emericzego. Nie wiadomo, kto je zapoczątkował i z jakimi zdarzeniami się wiążą, choć są na ten temat różne domysły. Odwrót Matirki ma przypominać wycofanie się z wejścia pastora o tym nazwisku, Płaczka Emericzego – u ks. Grzegorzka w r. 1853 niemieckie „Imrichs-Stein” – może zakończony śmiercią upadek studenta z Lewoczy. Uzasadnione będzie przypuszczenie, że nazwom tym dali początek spiscy przewodnicy, dziesiątki razy powtarzający drogę (Janosz wiodący 26 lipca 1865 Maksymiliana Nowickiego „był już 112 razy na szczycie tej góry”). W podobny sposób – w ustnym przekazie – rodziły się powszednie nazwy schronisk (Różanka, Śląski Dom, Terinka, Trupiarnia, Kamzik, Murowaniec, Betlejemka), także koleb, często o charakterze slangowym, jak „Salon” i „Ucho” w Dolinie Ciężkiej, „Lodownia”, „Facjatka” w grani Pośledniej Turniczki czy „Koleba Vogla” w Kaczej. Wiele nazw koleb uporządkował „Taternik” w serii artykułów w rocznikach 1931, s. 91 oraz 1933, s. 10 i 34, chociaż w przekornym środowisku propozycje te na ogół nie wchodziły w użycie.
[Mieczysław Świerz]
Mieczysław Świerz
U autorów nowszych przewodników wspinaczkowych, wgłębiających się w topograficzne detale, zdarzało się też, że do rangi nazw podnosili oni określenia wyjęte z opisów dróg wspinaczkowych. I tak np. w tomie II „Tatr Wysokich” WHP (1951) mamy na ścianie Zamarłej Turni na s. 33 Dolny Trawers, a na s. 34 Górny Trawers, chociaż w „Tatrach Wysokich” Chmielowskiego i Świerza w t. II (1925, s. 25) były to „tzw. »dolny trawers«” i „tzw. »górny trawers«”. Podobnie zostały u Paryskiego potraktowane trawniki na drodze Häberleina na ścianie Ostrego. Półki w północnej ścianie Lodowego Szczytu u Chmielowskiego i Świerza są elementami opisu terenu (półki górna i dolna, widoczne nawet z Krakowa, t. IV, 1926, s. 12). Nazwy Horna galéria i Dolna galéria robi z nich w swoim przewodniku Arno Puškáš (1959, s. 75), u Witolda H. Paryskiego są to Galerie Lodowe Niżnia i Wyżnia (cz. XVIII 1974, s. 72, rys. s. 73).
W swobodnej mowie wskutek częstego używania nazwy popularnych obiektów redukowały się do przymiotnikowego członu określającego: Tomanowa, Kamienista, Krótka, Ostra, Ostry, Hruby, Lodowy, Durny, Mięguszowiecki (poufale Mięgusz). Manierę tę – za góralami? – mamy już w r. 1811 u Staszica: o Czarném, z Kołowy, ku Zielonemu, przy Żabiem. Od lat chodzi się przez Waksmundzką, Goryczkową, Kozią, Szpiglasową (slangowo „Szpiglas”). Przy Kamienistej, Pisanej, Krótkiej, Ostrej, Hrubym, Kończystej, Ostrym nie wiemy nawet jak brzmiał pierwotny człon rzeczownikowy.
W publikacjach taternickich przez zadomowienie mnożyły się nazwy osobowe. Zaczęło się już na przełomie XIX i XX wieku od doraźnego sygnowania dróg i elementów rzeźby: droga Jordana, droga Bröckelmanna, drogi Chmielowskiego, Häberleina, Komin Martina, Żleb Drège’a, Żleb Kirkora, Skała Jelinka. „Przełęcz Tetmajera” nie była samosiejką lecz świadomą kreacją Chmielowskiego. Zaruski w „Zakopanem” z 24 XI 1910 (nr 26, s. 3) ma „Szczyt Śpiczasty” z przejściem całej rysy „Häberleina”. W grani tego szczytu pojawia się Siodełko Jurzycy, w zwieńczeniu Kończystej „dziwacznych kształtów” Koń Jármaya. Na Zamarłej Turni mamy Rysę Bronikowskiego i Zacięcie Zaruskiego, na drodze klasycznej urwiskiem Ganku – Ściankę Wanjury, na której Kienast i Wanjura zakończyli pierwszą próbę wejścia. Zaruski zaproponował – surowo karcony – Żleb Żandarmerii („Słowo Polskie” 72/1911), Mieczysław Świerz w przewodniku od r. 1912 (s. 110 i w dalszych wydaniach) wspomniany wyżej „t.zw. źleb Prof. Kulczyńskiego”. Przewodnicy nazwali Drogę po Głazach, nie mają natomiast ojców chrzestnych powstałe żywiołowo nazwy formacji skalnych czy dróg wspinaczkowych, takie jak „Płyta Lerskiego”, „Komin Drewnowskiego”, „Rysa Kordysa”, „Filar Staszla”, „Filar Leporowskiego”, „Zachód Grońskiego”, „Setka”, „Droga po Trupkach”, „Martinka”, „Štaflovka”, słynne „Weberowka” czy „Hokejka”. W latach 70. kilku drogom dało imiona przezwisko Macieja Gryczyńskiego „Sprężyny”, przyjęła się nawet łańcuchówka „Czterech Sprężyn”. O „Drodze po Trupkach” mowa w GBH nr 50, „Setka” otrzymała nazwę od taterników, ponieważ w przewodniku Paryskiego nosi numer „100”, „droga przez Matkę Boską” – od kamiennej figury pod Zawratem, „tzw. Rysę Zaruskiego (na prawo od Żlebu Kulczyńskiego)” wymienia „Taternik” 1947 na s. 128. Idące w dziesiątki upamiętnienia osób w przewodniku Paryskiego to już nie samoródki, lecz planowe, nierzadko nacechowane sympatiami pokoleniowymi nazewnicze pomniczki. Zauważmy, że w przewodniku Chmielowskiego i Świerza, podobnie jak wcześniej u Komarnickiego, takich programowych epitafiów nie było.
[Ludwik Zejszner]
Ludwik Zejszner
Niektóre nazwy były przenoszone na sąsiednie obiekty (Waga, Baszty, Furkot, Rysy), niezrozumiałe sprowadzane bywały do wyrazów pospolitych, jak np. Kopy Królowe (od nazwiska Król) do „Kop Królowej” czy nazwa wsi Przybielina (przy rzeczce Białej) do formy „Przybylina” – od czasownika „przybywać”. Nie znamy autorów uściślania nazw przez dodawanie członów lokalizujących: Koperszady Bielskie (Staszic 1811?), Szeroka Jaworzyńska, Szeroka Bielska (Pusch 1836?), Biała Ściana Kieżmarska (Janota 1867?), Sucha Woda pod Krywaniem, Czarny Staw Polski (dla Czarnego w Jaworowej), Krzyżne Wołoszyńskie (Eljasz 1874?), Kazalnica Mięguszowiecka... W piśmie lub przez ustny przekaz powstawały skrótowce, takie jak „Moko” (Morskie Oko), „Żeteem” (Żabia Turnia Mieguszowiecka), „Mięgusz” (Mięguszowiecki), „Er”, „na Erze” (Wariant R), „Czołówka” (ściana czołowa filara Mięguszowieckiego), „Piątka” (Dolina Pięciu Stawów). Początkiem „Moka” mógł być skrótowy zapis w dokumentach klubowych: „M.Oko”. Skróty „MKM” (Mały Kocioł Mięguszowiecki) czy „WCK” (Wyżni Czarnostawiański Kocioł) podpowiedział taternikom Witold H. Paryski w t. VI (1952) na s. 7. W skróty takie obfituje szczególnie literatura słowacka. O tworach tych pisaliśmy w „Głosie Seniora” 2/2011.
Ponieważ nowe nazwy najczęściej wyłaniały się z opisów topograficznych, na ogół nie było rozdźwięku pomiędzy ich brzmieniem, a nosicielami. Na ogół, bo były wyjątki, w dążeniu do lapidarności z biegiem lat coraz liczniejsze. Tak np. stopniowe przeformowanie Mięguszowieckiego Szczytu nad Czarnym Stawem w Mięguszowiecki nad Czarnym (Chmielowski 1908, s. 178), a wreszcie w Czarny Mięguszowiecki spowodowało dowolne przeniesienie cechy stawu na szczyt – wcale nie czarniejszy od innych. Podobnie było ze Szczytami Jaworowymi, Szczytem Litworowym, omówionym już Koniem Lodowym czy Zwornikiem Lodowym (Przełęcz Lodowa miała uzasadnienie fizjograficzne). Wyżej wspomnieliśmy też o przesunięciu się znaczeń nazw „Galerii Gankowej” czy „Kazalnicy”. Przy Galerii doszło do innego wykolejenia: nastąpiło zdublowanie nazwy, bo przecież góralskie „ganek” to nie cały masyw ani szczyt, lecz właśnie jego tak oryginalny taras. W dzisiejszej „Galerii Gankowej” mamy więc nonsens typu „ganek gankowy”. Radwańska i Pawłowski pisząc o „tarasie Galerii Gankowej” (1938, s. 121) mimowolnie dodają jeszcze jeden element poziomy. Rozbieżność między logiką językową a uzusem społecznym jest więc oczywista – dziwne, że purystów językowych jakoś ona nie drażni.
[Janusz Chmielowski]
Janusz Chmielowski
W tym spontanicznym dziele formowania nazw ważną rolę grały aprobujące nowości mapy, przewodniki, książki, a także niektóre czasopisma, szczególnie „Taternik”. Już Staszic rozróżniał formy literackie i te używane „przez tamecznych Góralów”. Ważnym rejestratorem nazw był 15-tomowy „Słownik geograficzny” (1880–1902) z Bronisławem Gustawiczem jako głównym autorem górskich haseł, z uwagi jednak na swój raczej biblioteczny żywot, źródło to nie miało szerszego oddziaływania. W ustalaniu ostatecznych brzmień nazw szczególnie aktywni byli Eugeniusz Janota, Bronisław Gustawicz, Walery i Stanisław (Ster) Eljaszowie, Tytus Chałubiński, Janusz Chmielowski, Adam Kroebl, Mieczysław Świerz, Mariusz Zaruski, Tadeusz Zwoliński i na końcu – last but not least – Witold H. Paryski. Chałubiński omawiał formy nazwań z Walerym Eljaszem, Ster wyręczał ojca, który był zwolennikiem różnorakości nazw, redakcja „Taternika” uzgadniała swe propozycje z Chmielowskim, odnotowując to w przypisach. Dla ciągu Orlej Perci szczegółową nomenklaturę zaproponował ks. Walenty Gadowski, wspomagany przez poetę Franciszka Nowickiego (lata 1903–1905) – tu nie chodziło więc o samosiejki, lecz o planowo tworzone imiona. Ważną rolę odegrał przewodnik „Zakopane i Tatry (Kalendarzyk tatrzański)” z lat 1901–1904. Wymienić można przynajmniej kilku dawnych turystów i autorów zasłużonych w tej pracy. Staszic, Pusch, Zejszner mogliby otwierać poczet polski. Ich dorobkiem w r. 1845 posłużył się w swym „Przelocie z Krakowa na szczyt Łomnicki w Tatrach” (s. 81–83) Ludwik Pietrusiński, czyniący wrażenie wielkiego erudyty. Jego zasługą było spolszczenie szeregu nazw niemieckich. Wspomniany Georg G. Pusch, rodowity Niemiec, już w latach 1824–36 korygował – zresztą nieskutecznie – błędy w publikacjach niemieckich w zapisach nazw słowiańskich, takich jak Rendy (=Rzędy), Skopa-Pass czy Oduplacze. W latach powojennych w tworzeniu nowych nazw wyjątkową pozycję zajął Witold H. Paryski – głównie przez przewodniki i redakcję „Taternika”, choć nie tylko: powoływany na eksperta nazewniczego przez wydawnictwa kartograficzne, najpierw map turystycznych (od r. 1957 – PPWK), później też topograficznych Sztabu Generalnego WP, mimo iż istniała Państwowa Komisja Nazewnicza, w zasadzie on decydował o kształcie nomenklatury na publikowanych arkuszach. Jego ingerencje w treści niektórych wydań sięgały bardzo głęboko.
Były więc w Tatrach nazwy tubylcze, zastane przez geodetów, naukowców, turystów i taterników, były inne – dziś najliczniejsze – przez tych ludzi wymyślane i wprowadzane, w czym szczególnie produktywni byli taternicy. Był wreszcie wcale pokaźny odsetek nazw takich, które zrodziły się samorzutnie, niektóre zresztą – jak nazwy górnicze – setki lat temu. Zasługą naukowców, turystów i taterników było ich wyłowienie, ogładzenie i – co najważniejsze – legitymizacja w publikacjach. Pasterzom i gazdom z dolin potrzebne były nazwy obiektów użytecznych gospodarczo, turystom i taternikom – te w niegościnnym świecie turni. Wspomniany wyżej prof. Doroszewski rodzące się samorzutnie wyrazy nazywa „dziką zabudową” języka (s. 479). Nie da się ukryć, że w imiennictwie Tatr zarówno samoródki, jak i nazwy wprowadzane planowo, też w sposób dziki zmieniały tradycyjny góralski krajobraz nazewniczy, niwecząc jego zabytkowy ludowy charakter i szczególność tatrzańskiego „ducha miejsca”. O jakiejkolwiek reformie tych zaszłości dziś już mowy być nie może, nie widać też jakoś, by ktoś taką potrzebę odczuwał.
Na koniec chciałbym dodać słówko satysfakcji, że jako autor przewodników i przez prawie 30 lat redaktor „Taternika” pozostawałem przeciwny rozplenianiu się nazewnictwa i nie korzystałem ze zwyczajowego prawa nadawania nazw w Tatrach – mój wkład w to „dzieło” – mam na myśli nazwy sztuczne – nie przekracza kilku czy kilkunastu pozycji, czyli jest prawie żaden. W moich przewodnikach po Gorcach, Pieninach, Podhalu siatki nazw to zbiory pozycji niemal w stu procentach żmudnie gromadzonych od górali lub przez nich potwierdzanych czy korygowanych.
[Tadeusz Zwoliński - notka]
Tadeusz Zwoliński był przeciwny tworzeniu nowych nazw. Kiedy rysowałem panoramki do jego publikacji i zaczerpnąłem kilka nazw z „Paryskiego” – zażądał ich usunięcia. W przewodnikach do ostatnich wydań zachowywał dawne brzmienia. Wydania pośmiertne były gruntownie „odświeżane”. (J. Nyka)
SKRÓTY ŹRÓDEŁ
Chmielowski: Janusz Chmielowski: Przewodnik po Tatrach, 1907–1912.
Chmielowski – Świerz: Janusz Chmielowski i Mieczysław Świerz: Tatry Wysokie (przewodnik szczegółowy), I–IV 1925–1926.
JUKV – Jahrbuch des Ungarischen Karpathen-Vereines (Karpathenvereins) – Rocznik Węgierskiego Tow. Karpackiego.
Pam. TT – Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego (1876–1920).
Paryski – Witold H. Paryski: Tatry Wysokie, t. I–XXV, 1951–1987.
Radwańska i Pawłowski – Zofia Radwańska-Kuleszyna i Tadeusz Pawłowski: Skalne drogi w Tatrach Wysokich, 1938.
Słow. Geograf. – Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, t. I–XV, 1880–1902.
Spraw. Kom. Fizyogr. – Sprawozdanie Komisyi Fizyograficznej, od r. 1867.
Ster – Stanisław Eljasz-Radzikowski (syn Walerego).
Świerz Mieczysław (syn Leopolda) – przewodniki turystyczne 1912, 1919, 1921, 1923, 1927.
WIG – Wojskowy Instytut Geograficzny. WIG wiedeński – c.-k. Wojskowy Instytut Geograficzny – k.k. militär geographisches Institut.
WHP – Witold H. Paryski.