L.SMATANA, J.HEFTY
W limbowym gaju pod Osterwą
[Kaplica na Cmentarzu Symbolicznym pod Osterwą]
Kaplica na Cmentarzu Symbolicznym pod Osterwą,
zbudowana w r. 1936, poświęcona 11 sierpnia 1940 r.
przez prezydenta Słowacji ks. Jozefa Tiso.
Fot. Józef Nyka.
  
Redakcja: Monika Nyczanka

Copyright © 2017 by Józef Nyka

GBH0000    45 (2017)
ZMARŁYM KU PAMIĘCI
Pod koniec roku 2016 nakładem wydawnictwa Stapis ukazała się książka Huberta Jarzębowskiego[1], poświęcona dziejom znanej atrakcji turystycznej Tatr Słowackich, jaką jest Cmentarz Symboliczny Ofiar Tatr pod Osterwą. Krótką recenzję tej pracy zamieściliśmy w „Głosie Seniora” 11/2016, a jej bogata w refleksje treść nasunęła nam pomysł połączenia w zeszycik „Górskiej Biblioteczki Historycznej” paru znajdujących się w naszych tekach dotąd niepublikowanych materiałów i notatek, związanych między innymi z początkami i pierwszymi dekadami istnienia tego niezwykłego matecznika pamięci.
Ĺudo Smatana ze Svitu swój artykuł napisał z okazji 25. rocznicy otwarcia cmentarza. Tekst i zdjęcia przysłał w maju 1965 roku na ręce Witolda H. Paryskiego, ten zaś skierował je do chudego wówczas „Taternika”, w którym na przeciążonych łamach dla sporego opracowania nie starczyło miejsca. Autor polecił zatem przekazać maszynopis „Wierchom”, gdzie jednak też nie pojawił on się drukiem. Artykuł zasługuje na publikację, zawiera bowiem stosunkowo wczesny zarys historii obiektu, nawiasem mówiąc w warstwie informacyjnej mocno zbieżny z książką Lutonskiego[2].
Drugim naszym dokumentem jest przetłumaczone kiedyś sprawozdanie prasowe z narodowej manifestacji, jaką uczyniono z aktu konsekracji kaplicy cmentarnej w dniach 10 i 11 sierpnia 1940 roku – dotąd nie udostępnione polskim (a pewnie i słowackim) czytelnikom, ukazało się bowiem w organie Niemców spiskich – tygodniku „Karpathen-Post”. Napisał je znawca problematyki tatrzańskiej i płodny publicysta, Julius Andreas (Gyula) Hefty. Hubert Jarzębowski pokazuje w swej książce, jak ówcześni słowaccy działacze turystyczni i kronikarze zakłamywali historię, z pobudek politycznych eliminując z niej faktycznych inicjatorów i twórców cmentarza, czeskie małżeństwo Vlasty i Otakara Štáflów z Pragi, a także Czecha Alojza Lutonskiego. Na manipulacje te zwróciliśmy uwagę także w naszej notatce w „Głosie Seniora” 8/2010. Sprawozdanie w „Karpathen-Post” w pełni potwierdza te pretensje: Štáflów ani Lutonskiego nie zaproszono na uroczystości, co w tamtej sytuacji politycznej było zrozumiałe, ale w artykule przemilczano całkowicie ich – kluczową przecież – rolę w powstaniu cmentarza, wszystkie zasługi przypisując klubom turystycznym – czechosłowackiemu KČST i słowackiemu KSTL[3], których faktyczny udział w projektowaniu i budowie był przecież drugorzędny. W całej gazetowej relacji, a zapewne i w wystąpieniach mówców, zasług indywidualnych, nawet słowackich, nie przypomniano niczyich, nie padło żadne nazwisko. Hefty cieszył się opinią uczciwego i obiektywnego autora, znał też dobrze okoliczności powstawania cmentarza, tu jednak jako sprawozdawca musiał działać pod presją szowinistycznie nastawionych słowackich sfer politycznych, a być może także skrycie działającej cenzury.
[tablica Józka Biesiadeckiego]
Zanim powstały symboliczne cmentarze, ofiary wypadków były przypominane przez inskrypcje i tablice na grobach, rozproszonych po różnych cmentarzach. Na zdjęciu z Pęksowego Brzyzka tablica Józka Biesiadeckiego, który w wieku 16 lat „18 sierpnia 1886 r. spadł nieszczęśliwie z Czerwonego Wierchu i zabił się na miejscu”. Fot. Monika Nyczanka
Ani Smatana, ani Hefty, nie wspominają o tym, że huczną państwową uroczystość otwarcia cmentarza przygotowano już rok wcześniej, wyznaczając ją na dzień 10 września 1939 roku. Pozapraszano delegacje, nie spodziewając się przeszkody w postaci tego, co się faktycznie zdarzyło 1 września, a o czym słowackie czynniki rządowe wyraźnie nie były przez Berlin uprzedzone. Już wtedy przewidziany był udział w fecie premiera Tiso[4], któremu licznie towarzyszyć mieli członkowie rządu. Kompania Gwardii Hlinki, której defiladę zapewne mieli w Szczyrbskim Jeziorze odebrać Premier i minister obrony narodowej gen. Ferdinand Čatloš, została użyta, ale nie do parady, lecz do operacji wojennej – wspólnego z Niemcami najazdu na Polskę. Jak o tym napomyka Hefty, cmentarz udostępniono już wtedy dla szerokiej publiczności, czego jednak zajęta wojną prasa nie odnotowała i w późniejszych publikacjach historycznych nic się o tym nie wspomina. Może zresztą nastąpiło to w czasie innym, niż ustalony, ale politycznie zbyt gorący, 10 września 1939 roku. W każdym razie sobota i niedziela 10 i 11 sierpnia 1940 roku, podawane dzisiaj jako dni otwarcia cmentarza, w rzeczywistości były tylko dniami poświęcenia kaplicy i okazją do podszytej treściami politycznymi manifestacji. Faktyczna inauguracja nastąpiła rok wcześniej, z powodu wybuchu wojny bez rozgłosu, być może tylko w ramach skromnej uroczystości lokalnej.
Nastrojowy gaj limbowy pod Osterwą już w końcu XIX wieku był odwiedzany przez turystów jako oryginalna ciekawostka przyrodnicza i krajobrazowa, toteż wybór tego zakątka na miejsce przyszłego cmentarza trzeba uznać za wyjątkowo szczęśliwy, zwłaszcza, że rumowisko wielkich złomów samo w sobie wizualizuje dramatyzm wypadków w górach. Tablic zrazu było niewiele, w r. 1940 zaledwie 8, mnożyć zaczęły się po wojnie. W r. 1970 było ich przeszło 100, w 1995 – już 215, a na nich 330 nazwisk, obecnie (w r. 2017) jest ich około 360 z 500 nazwiskami. Polskim sferom turystycznym projekt miejsca pamięci i postępy w jego realizacji były dobrze znane. Organizatorzy uzgadniali z Zarządem PTT przeniesienie polskich tablic, w lutym 1939 wymieniali też listy z rodziną Witolda Wojnara w Katowicach. Postępy prac były odnotowywane w „Wierchach”, zamieszczały o nich wzmianki „Taternik” i inne periodyki turystyczne. Recenzując w „Taterniku” 3–4/1948 (s. 126) wydaną w lutym książkę Alojza Lutonskiego „Symbolický cintorín vo Vysokých Tatrach”[2], W.H. Paryski wzywał KW i PTT, by zadbały o polskie krzyże i tablice pod Osterwą. „Słowacy – pisał – na pewno chętnie się zgodzą na takie »umiędzynarodowienie« swojego pięknego dzieła.” W późniejszych latach o zgodę Kuratorium Cmentarza na przyjęcie poszczególnych tablic występowały zarządy KW i PZA – odmowy się nie zdarzały. W r. 1995 polskich tablic było 25 a na nich 40 nazwisk. Z szerzej znanych naszych taterników w dawniejszych latach zostali upamiętnieni m.in. Wawrzyniec Żuławski, Stanisław Groński, Tadeusz Strumiłło, Henryk Furmanik, Samek Skierski, Adam Bilczewski, Eugeniusz Strzeboński... Odsłonięcie tablicy Żuławskiego było podniosłą uroczystością klubową. Tablicę Długosza zaprojektował głośny rzeźbiarz krakowski Bronisław Chromy, tablicę Jerzego Potockiego odsłonięto 31 października 1971 – w piątą rocznicę tragedii na Noszaku. Tatr Polskich nie ruszano, marmurowa tablica Bronikowskiego u wylotu Dolinki Pustej pozostawała na pierwotnym miejscu aż do niedawnych lat. Do ostatnio dodanych polskich upamiętnień należą tablice Janusza Kurczaba i Tadeusza Łaukajtysa, których życie związane było z górami, ale którzy zmarli w wskutek chorób, a nie w górskich wypadkach.
[Tablica Klimka Bachledy]
Tablica Klimka Bachledy pod Osterwą. Zaprojektowana przez Wojciecha Brzegę, została odsłonięta 17 sierpnia 1911 na głazie w Dolinie Jaworowej. Przeniesiono ją na Cmentarz Symboliczny jako drugą polską tablicę prawdopodobnie na krótko przed uroczystością poświęcenia kaplicy w sierpniu 1940 roku. Fot. Józef Nyka
Ciekawym i już zapomnianym wątkiem były starania o stworzenie polskiego odpowiednika „cintorinu” – przypominamy o tym w ostatniej części tej publikacji. Najpierw inicjatywę tę lansowała Jadwiga Roguska-Cybulska (1897–1971), która występowała w tej sprawie na walnych zjazdach KW, zamieszczała też apele w prasie. W latach 80. pomysł odżył w PZA i był pilotowany głównie przez Zbigniewa i Bognę Skoczylasów. Nie brakowało oponentów – Zdzisław Dziędzielewicz w dużym elaboracie stwierdzał, że nie należy sławić ludzi za to, że przez własną niedorosłość górską pozbawili się życia – na uhonorowanie zasługują raczej ci, co dzięki własnej sprawności z groźnych górskich przygód potrafili wyjść cało. Inicjatywa upadła wobec negatywnej postawy TPN, a wzbierający coraz to bardziej nurt tablic skierowano na obiekty sakralne. Dziś polską namiastką „cintorinu” są kamienne skarpy obok kościółka na Wiktorówkach, skupiające już około 125 tablic ze 150 nazwiskami. Niestety w wyrazie są one raczej standardowe i dalekie od uroku i magii uroczyska pod Osterwą, „duchów miejsca” Jarzębowskiego tu raczej nie znajdziemy. Kilka z upamiętnionych osób ma tablice zarówno na Wiktorówkach, jak i na „cintorinie”, a niektóre także symboliczne groby na cmentarzach miast – Jerzy Potocki nawet w dalekim azjatyckim Kabulu.
Stwierdzić zatem można, że jeśli chodzi o pielęgnowanie pamięci, taternicy i turyści górscy zaniedbani nie są – przeciwnie, pod tym względem są w Tatrach społecznością wręcz wyjątkowo uprzywilejowaną. Więcej szczegółów o historii cmentarza pod Osterwą podamy w kolejnym zeszycie naszej biblioteczki, przygotowanym przez Monikę Nyczankę.
Józef Nyka
GBH0000    45 (2017)
Ĺudo Smatana
DWUDZIESTA PIĄTA ROCZNICA CMENTARZA SYMBOLICZNEGO
(25-ročné výročie Symbolického cintorína)
W drugą niedzielę sierpnia 1940 roku, przy pięknej letniej pogodzie, w Tatrach Wysokich w pobliżu Popradzkiego Stawu, pod dziką i rozczłonkowaną ścianą Osterwy, otwarto Symboliczny Cmentarz. Z okazji ćwierćwiecza istnienia tego jedynego w swoim rodzaju miejsca zapoznamy Was, mili Czytelnicy, z niektórymi okolicznościami, jakie towarzyszyły jego powstawaniu.
Symboliczny Cmentarz
Symboliczny Cmentarz leży w cieniu limbowego lasku, u podnóża wieżycy Osterwy, w ustronnym kącie Doliny Mięguszowieckiej, najdłuższej, a także najpiękniejszej doliny po południowej stronie Tatr Wysokich. Nikogo tam nie pochowano, nie ma grabarza, ani miejsca na trumny. Tylko kaplica z pięknym ołtarzem z limbowego drewna, a dookoła niej 50 rzeźbionych krzyży, a także tablice upamiętniające nieżyjących taterników – to wszystko składa się na ten cmentarz.
Każdego letniego dnia doliną wędrują setki gości, którzy chcą oglądać panoramę szczytów otaczających Dolinę Mięguszowiecką, cudowny Popradzki Staw, stromą Dolinę Złomisk i ukryty pod Osterwą cmentarz, jedyny taki na świecie.
Bo ani żelazne krzyże włoskich wspinaczy na Platte de Rose, ani gminny cmentarz w Zermatt, u podnóża słynnego Matterhornu, gdzie spoczywają ofiary tego alpejskiego olbrzyma, swoją formą i powagą nie dorównują naszej tatrzańskiej nekropolii. W innych wysokich górach na świecie nie ma niczego podobnego.
Dzieło ludzkiego zapału i hojności
Inicjatorem ważnego i oryginalnego pomysłu budowy cmentarza upamiętniającego ofiary naszych gór – taterników i turystów, był w roku 1922 akademicki malarz i wielbiciel Tatr, Otakar Štáfl. Urodzony 30 grudnia 1884 roku w Hlavíčkovym Brodzie, był on w owym czasie mieszkańcem Pragi. Swój plan zaczął realizować dopiero 10 lat później, bo pierwszy impuls do działania dano 14 października 1932 roku[5]. Štáfl był już wówczas mieszkańcem Tatr, dzierżawcą schroniska nad Popradzkim Stawem. Jego początkowy zamysł, by ulokować cmentarz nad Szczyrbskim Jeziorem, nie został przyjęty. Dla swojego pomysłu mistrz Štáfl przekonał kilka innych osób, przede wszystkim znanego działacza turystycznego, Alojza Lutonskiego (mieszkającego teraz w Liptowskim Mikułaszu) i panią Eugenię Vyskočilovą, żonę pisarza Quida M. Vyskočila z Pragi. Alojz Lutonský, ówczesny sekretarz Komisji Tatrzańskiej KČST, został najbliższym i najofiarniejszym współpracownikiem Štáfla i współbudowniczym cmentarza, a pani Genia Vyskočilova główną propagatorką tego unikalnego dzieła. Ona latem 1934 uczestniczyła w wyszukiwaniu miejsca dla cmentarza. Wkrótce okazało się, że nie będzie on zlokalizowany w lasku limbowym na zboczu Patrii, jak chciał Alojz Lutonský, ani na trawiastej płaśni pod Osterwą, blisko potoku, którą wypatrzył zamiast miejsca przy Szczyrbskim Jeziorze Otakar Štáfl, ale w gaju limbowym pod samą Osterwą, z widokiem na wieniec szczytów zamykających Dolinę Mięguszowiecką. Jeszcze nim o cmentarzyku zrobiło się głośno, zachodzili tam turyści skuszeni urodą tego miejsca.
[Cmentarz pod Osterwą]
Cmentarz pod Osterwą – zdjęcie z lat siedemdziesiątych. Fot. Józef Nyka
Początki budowy cmentarza
Ostatecznie 19 lipca 1936 roku w pierwszym dniu Tatrzańskich Świąt[6], rozpoczęto prace pod Osterwą. Zaczęto od przygotowania terenu i budowy kaplicy według projektu inżyniera Róberta Vosyka. Gdy kaplica była już gotowa, a także gdy wytyczono już 130 metrów chodnika w trudnym terenie na porośniętej kosodrzewiną morenie, zaczęło się osadzanie drewnianych krzyży. 1 listopada 1936 pod Osterwę zawitała po raz pierwszy delegacja przewodników KČST, aby w kaplicy złożyć wieniec. Założyciel cmentarzyka, Otakar Štáfl, czujnym okiem artysty doglądał budowy, dbając, by każdy szczegół dobrze się komponował z wysokogórskim otoczeniem. Zależało mu na wyeksponowaniu słowackiej sztuki ludowej. Oryginalne ludowe krzyże cmentarne z Detvy miały być odpowiednią ozdobą tej nekropolii. Wykonał je twórca ludowy Jozef Fekiač, pochodzący z położonej w centralnej Słowacji wioski Detva. Nim jednak przystąpił do pracy, do wyrzeźbienia 50 zamówionych krzyży, przybył w Tatry. Na stacji w Szczyrbskim Jeziorze czekano na sędziwego Detwiańca, a tu z wagonu „elektriczki” żwawo wyskoczył energiczny 33-letni mężczyzna[7]. W detviańskim stroju, z ciupagą w dłoni, następnego dnia poszedł na Rysy. Ci, co go spotykali, mogli się z nim fotografować! Kto wie, czy nie był pierwszym zdobywcą Rysów odzianym w odświętny strój z Detvy? Zapewne tak było. Nad potokiem Krupa Fekiač obejrzał miejsce, gdzie zaplanowano budowę cmentarza. Oświadczył, że już teraz wyobraża sobie, jak to będzie wyglądać. Nie mógł tylko pojąć, że Štáfl, akademicki malarz, haruje na placu budowy jak niewolnik bezpłatnie.
Niestrudzona pani Genia
W roku 1938, głównie za sprawą odwiedzających, których prowadziła pod Osterwę pani Genia, w dwóch cmentarnych skarbonkach zaczęły się pojawiać banknoty o większych nominałach. W miesiąc uzbierano pierwszych tysiąc koron! Swój zapał dla sprawy Genia Vyskočilova spożytkowała zakładając małe alpinarium przy kapliczce. Donosiła stale nowe gatunki tatrzańskich roślin. Były tam fioletowe osty, niskie rozchodniki, skalnice, omiegi a także inne kwiaty z okolicznych dolin.
Grób Tomáša Budzáka otrzymał wieniec z gałązek borówki. Wspólny grób Stanisławskiego i Wojnara miał wianki z wierzbówki, ozdobionej skalnicami. Grób Vitáka zdobił wieniec z kosodrzewiny. Na każdy krzyż Genia przygotowała inny wieniec.
Oprócz Geni Vyskočilovej złotymi zgłoskami zapisały się podczas prac kasjerka oddziału smokowieckiego, Júlia Vildová, Ota Lutonska, Mária Vaňkova i Katerina Kubošová, które przed Zaduszkami w roku 1938 przygotowały w Smokowcu, w siedzibie przewodników górskich w willi „Janosik”, 60 wieńców z gałązek limby, kosodrzewiny i brusznic. Kiedy 1 listopada 1938 pod Osterwą odbywało się spotkanie w sprawie dalszej rozbudowy cmentarza, nie było miejsca upamiętnienia bez świec, wieńców i innych ozdób.
Martwym ku pamięci – żywym ku przestrodze
Prace posuwały się do przodu. Dla kaplicy Štáfl przewidział ładnie wyrzeźbiony ołtarz z limbowego drewna, dzieło stolarza ze Szczyrby. Genia Vyskočilova i jej mąż zlecili odlanie niewielkiego dzwonu z pouczającym napisem „Mŕtvym na pamiatku, živým na výstrahu”. Dzwon podarowali do kaplicy. Oprócz tego Otakar Štáfl namalował do kaplicy sugestywny obraz, przedstawiający scenę znoszenia martwego taternika. Ten olej zaginął podczas II wojny, dlatego dyrekcja TANAP-u w roku 1961 umieściła w jego miejscu płaskorzeźbę przedstawiającą tę samą scenę, wykonaną przez Ladislava Tarsla z ludowej spółdzielni rzeźbiarskiej „Javorina” z Białej Spiskiej.[8]
[tablica Josefa Kubata]
Prosta lecz pełna ekspresji tablica Josefa Kubata jest jedną z najczęściej fotografowanych i pokazywanych w publikacjach. Fot. Józef Nyka
Uwagi wymagała też sprawa popularyzacji cmentarzyka. Oprócz serii artykułów o cmentarzu, w niedzielę 9 października 1938 roku o godz. 19.50 bratysławska rozgłośnia radiowa wyemitował audycję „Ofiary Tatr”, a 1 listopada 1938 wraz z innymi słowackimi rozgłośniami – zaduszkowe wypominki spod Osterwy, przygotowane przez inżyniera Ivana Houdka z Rużomberku.
Po pokonaniu wielu trudności w kontaktach z urzędami państwowymi, po przezwyciężeniu problemów finansowych, organizatorzy mogli triumfować. W sierpniu 1940 Symboliczny Cmentarz został uroczyście otwarty, w obecności licznie przybyłych gości.
Tablice pamiątkowe – Klimek Bachleda
Na wielkich krzyżach nie ma inskrypcji. O konkretnych osobach przypominają metalowe i marmurowe tabliczki z lapidarnymi napisami – nazwiskami i miejscami tragicznej śmierci taterników. Tablic jest z roku na rok coraz więcej. Ale nie odstraszają, jak kiedyś, gdy montowano je w miejscach wypadków, lecz ostrzegają oglądających.
Nazwiska na tablicach mają związek ze sławnymi kartami z historii taternictwa po obu stronach Tatr. Dziesiątki nazwisk znakomitych wspinaczy, którzy zdobywali szczyty w Tatrach i w innych górach świata – aż do fałszywego kroku, niepewnego stopnia, nieodwracalnej lawiny. Konsekwencją takich sądnych momentów była śmierć, zmieniały się tylko jej okoliczności.
Przewodnik górski Johann Franz, taternicy Brnčal, Chovanová i inni odpadli od ściany, młodego przewodnika Tomáša Budzáka zasypała ogromna lawina, na wspinacza inżyniera Kvasničkę spadł kamień, który pozbawił go przytomności i wtrącił twarzą do zagłębienia wypełnionego wodą, powodując utopienie się na wysokości 2500 m.
Trudno jest przejść bez emocji obok tablicy „Pamięci Klimka Bachledy, króla przewodników tatrzańskich”. Klimek zginął w wieku 61 lat na Małym Jaworowym Szczycie próbując ratować Stanisława Szulakiewicza dnia 6 sierpnia 1910 roku.
Stanisławski – Żuławski – Štáfl
Skromne tablice przypominają taternicką sławę wybitnych polskich wspinaczy – Wiesława Stanisławskiego i Witolda Wojnara, którzy w roku 1933 zginęli razem w zachodniej ścianie Kościółka w Dolinie Batyżowieckiej. Naszą uwagę zwraca też umieszczona na skale powyżej kaplicy tablica Wawrzyńca Żuławskiego, wybitnego taternika, aktywnego górskiego publicysty, prezesa Klubu Wysokogórskiego i oddanego ratownika TOPR.[9] Można śmiało powiedzieć, że to największa postać powojennego polskiego alpinizmu. Żuławski nie jest ofiarą Tatr, zginął pod Mont Maudit w Alpach, w sierpniu 1957 roku.
Na tablicy w pobliżu kaplicy widzimy nazwisko Otakara Štáfla i jego żony, taterniczki i pisarki, Vlasty. Oboje zginęli w ostatnich miesiącach II wojny we własnym mieszkaniu – podczas bombardowania Pragi. Jest tam też tablica Antka Veverki, znanego czechosłowackiego wspinacza. I on nie zakończył życia w Tatrach, ale zmarł po długiej chorobie w Holesovie na Morawach.[10]
We wrześniu, kiedy w tatrzańskich dolinach słabnie intensywny letni ruch, podczas Dnia Horskej Služby na cmentarzu spotykają się turyści, wczasowicze, mieszkańcy podtatrzańskich osad i miłośnicy Tatr, aby z mottem „Góry umiłowali, góry ich wybrały” uczcić pamięć tych, którzy stali się ofiarami tatrzańskich szczytów, burz śnieżnych, lawin i własnej nieostrożności.
Przy tej dorocznej żałobnej uroczystości ku czci ofiar Tatr dzwon kapliczny zdaje się wołać: Martwym ku pamięci – żywym ku przestrodze.
Mili polscy przyjaciele! Jeśli zawędrujecie na naszą stronę Tatr w okolice Szczyrbskiego Jeziora, nie zapomnijcie odwiedzić Symbolicznego Cmentarza pod Osterwą koło Popradzkiego Stawu. W cieniu limbowego lasu skłońcie w zadumie głowy wspominając tych, którzy stracili życie z miłości do gór.[11]
Svit, 31 maja 1965 roku
Przekład: Monika Nyczanka
GBH0000    45 (2017)
Julius A. Hefty
ŚWIĘTO PAŃSTWOWE W TATRACH
Jednym z najciekawszych nowych dzieł w Tatrach jest symboliczny cmentarz taterników – w Dolinie Mięguszowieckiej, u podnóży Osterwy, a mianowicie na lewym brzegu potoku Krupa, który wody Popradzkiego Stawu sprowadza w doliny i jest tym samym jednym z dwu potoków źródłowych rzeki Poprad (drugim jest wypływający ze Stawów Hińczowych Potok Hińczowy, połączywszy się, oba tworzą nasz Poprad). Nad lewym brzegiem potoku dziesięć lat temu ówczesny Czechosłowacki Klub Turystów w pięknym lasku złożonym z już nie tak pospolitych w Tatrach limb założył symboliczny cmentarz, ażeby tu zebrać tablice upamiętniające turystów, którzy stracili życie w wypadkach. Pretekstem był zarzut, że w terenie te tablice odstraszają ludzi od odwiedzania gór, należy zatem zebrać je razem, by tworzyły symboliczny cmentarz, podobnie jak w Zermatt groby ofiar gór skupia cmentarz lokalny.
[tablica Fokkera]
Jedno z 3 śmigieł Fokkera, który 22 listopada 1938 r. rozbił się we mgle pod Łomnicką Próbą. Piloci byli lekko ranni, dwaj pasażerowie ciężko, kpt. Karol Löffler wypadł z kabiny i został zgnieciony przez wrak. Fot. Józef Nyka
Lasek limbowy, w którym symboliczny cmentarz został założony, zajmuje spadziste pole bloków – ze złomami skalnymi wielkości domów i uroczymi starymi drzewami, z których najdorodniejsze liczą zapewne po przeszło 200 lat. W tym lasku obok brył skalnych nadających się do przymocowania tablic ustawiono bardzo pięknie rzeźbione drewniane krzyże, po jednym dla każdej z upamiętnianych tablicami ofiar. Ma się rozumieć, że kunsztowna snycerka drewnianych krzyży była kosztowna, materiał i ustawianie też drogie, sprawiło to więc, że wyposażanie cmentarza w krzyże przeciągało się w czasie. Udawało się zdobyć tylko skromne środki, więc co roku przybywało po kilka nowych krzyży. Doszło do tego, że dwa lata temu Słowacki Klub Turystów i Narciarzy mógł przejąć cmentarz wciąż jeszcze w stadium realizacji. Z młodzieńczą energią klub ten zdołał inwestycję ukończyć: na potężnym bloku zbudowana została niewielka kaplica[12]. Z pagórka, na którym spiętrza się Staw Popradzki i który flankują potoki Krupa i Hińczowy, na cześć współzałożyciela Węgierskiego Towarzystwa Karpackiego (MKE-UKV) Davida Husza nazwanego Huszhügel[13], poprowadzono do cmentarza ładną dróżkę, a przez potok Krupę przerzucono dwa szerokie mostki. Jednocześnie Klub rozpoczął zdejmowanie tablic pamiątkowych z ich miejsc w górach, umocowując je na przygotowanych głazach Symbolicznego Cmentarza. Do tej pory umieszczono 8 tablic, drugie tyle czeka na zniesienie z gór. W zeszłym roku to nowe dzieło zostało udostępnione publiczności, w bieżącym roku mogło się odbyć uroczyste poświęcenie kaplicy.
W pełnej zgodzie z ideologią Państwa Słowackiego i z charakterem jego prezydenta, dra Tiso, było to, że poświęcenia kaplicy dokona on sam we własnej osobie. Dr Tiso, dziecko ludu słowackiego, jest przecież księdzem, a przy tym gorącym entuzjastą Tatr Wysokich. Chętnie przychylił się więc do prośby Klubu Turystów i przyrzekł, że poświęcenia kaplicy dokona osobiście. Klub dołożył starań, aby uroczystość otrzymała godną oprawę. Z jednej strony uporządkowano teren cmentarza, a braki pouzupełniano, chodziło szczególnie o to, by chociaż część tablic była umieszczona na swoich miejscach. Z drugiej strony zadbano o to, by stworzyć program obchodów odpowiadający charakterowi uroczystości. Nad Jeziorem Szczyrbskim, gdzie zrealizowano większą część imprezy, stanęła brama honorowa z wyrzeźbionym w drzewie wielkim godłem Słowacji, inne, jeszcze większe godło zostało ustawione nad brzegiem jeziora. Przy brzegu przygotowano także teren dogodny do realizacji imprezy. Domy nad jeziorem zostały udekorowane, podobnie jak schronisko nad Stawem Popradzkim, nie mówiąc o samym Cmentarzu Symbolicznym.
W sobotę po południu nad Jezioro Szczyrbskie przybył prezydent państwa, Dr Tiso – powitany uroczyście w ramach nacechowanej serdecznością ceremonii przez organizatorów imprezy i przedstawicieli kurortu. Towarzyszyli mu minister spraw wewnętrznych Alexander Mach, minister oświaty Sivák, minister gospodarki Medrický, minister komunikacji Stano, minister wojny Čatloš[14], jak również marszałek parlamentu dr Sokol. Zjawiła się też liczebna delegacja niemieckiej ambasady w Bratysławie. W imieniu Klubu Turystów przemówił jego prezes, dr Pitoňák, ze strony Uzdrowisk Państwowych obecni byli dyrektor generalny Magdolen oraz dyrektorzy Byropal oraz Zalčik. Na powitanie Prezydenta Państwa pośpieszyły w zwartych kolumnach nie tylko formacje Gwardii Hlinki, Młodzieży Hlinki i Młodzieży Niemieckiej[15], ale także liczni przedstawiciele miast i gmin z okolic Tatr i ze środkowej i wschodniej Słowacji. Gościnnym gospodarzem spotkania był Słowacki Klub Turystów i Narciarzy, którego pełny Zarząd, delegaci sekcji, wszyscy przewodnicy i wielka rzesza członków zjawili się in corpore.
W sobotę wieczorem odbyła się „Wieczornica Tatrzańska nad Jeziorem”, która dzięki sprzyjającej ciepłej pogodzie wypadła znakomicie. Zaczęło się od defilady kolumny marszowej, potem nastąpiła parada łodzi i łódek, imponujący pokaz sztucznych ogni, przejazd łodzi z lampionami – czemu towarzyszyły ludowe pieśni słowackie. Wieczornica została starannie przygotowana i udała się pod każdym względem nadzwyczajnie, a pięknem ogni sztucznych zaskoczeni byli wszyscy uczestnicy.
[tablica]
Nocovala zlatá hmlička mala — Pritúlena ku skalnemu štítu — Zavčas rana umkla do blankytu.... Fot. Józef Nyka
Niedziela 11 sierpnia zaczęła się o 6 rano od odprawienia nad brzegiem Szczyrbskiego Jeziora nabożeństwa katolickiego i ewangelickiego. O godz. 7 wyruszył w górę uroczysty orszak, z Prezydentem i ministrami na czele, znakomitą Magistralą Turystyczną przez Trzygań do Doliny Mięguszowieckiej nad Staw Popradzki i z wzniesienia Husza w dół do miejsca obchodów. Tu powitał Prezydenta i członków rządu prezes Klubu, dr Andrej Pitoňák, po czym Prezydent Państwa dokonał poświęcenia kaplicy cmentarnej, a uroczystość została uświetniona kilkoma przemówieniami i pieśniami. Towarzystwo podążyło nad Staw Popradzki, gdzie Prezydent wraz z członkami rządu i oficjalnymi gośćmi spożył skromny posiłek, zaś zgromadzona publiczność w barwnych gromadach zwiedzała Cmentarz Symboliczny lub rozkładała się nad brzegami jeziora, by cieszyć się pięknym słonkiem. Około godz. 11 odświętny korowód ludzki ruszył w dół, z powrotem nad Jezioro Szczyrbskie.
W sali galowej Grandhotelu Hviezdoslav około godz. 14 odbył się uroczysty bankiet dla 120 osób, na który oprócz Prezydenta, członków rządu i oficjalnych osobistości zaproszono także przedstawicieli władz lokalnych, stowarzyszeń i innych korporacji z rejonu Tatr. Obiad rozpoczął się i zakończył od odmówienia przez dra Tiso stosownej modlitwy. Po podaniu pieczeni, prezes Klubu, dr Pitoňák, pozdrowił Prezydenta Państwa. Dr Tiso odpowiedział przemówieniem, w którym zobrazował wartość ukochania przyrody, turystyki i taternictwa dla duchowego rozwoju ludzkości. Góry w ogólności, a szczególnie Tatry sławił jako symbol zgodnej współpracy. Wykazane w Tatrach harmonijne współdziałanie turystów wszystkich mieszkających tu nacji powinno też być przykładem dla kooperacji Słowaków z wszystkimi mniejszościami narodowymi, a szczególnie z Niemcami, z którymi żyją razem u stóp gór. Powinni oni wspólnie pracować nad budową nowego państwa – w duchu wielkiego opiekuna Słowacji, Führera Niemieckiej Rzeszy. Dr Géza Klein przetłumaczył pozdrowienia Towarzystwa Karpackiego i deklarację jego gotowości do wspólnych wysiłków nad budową państwa nie tylko w zakresie turystyki, ale i we wszystkich innych dziedzinach.
Około godz. 15.30 na miejscu manifestacji obok Jeziora Szczyrbskiego wciągnięciem na maszt flagi państwowej i odegraniem hymnu rozpoczęła się zabawa ludowa. Wiceprezes Klubu Turystów, Eugen Guzikiewicz, przywitał Prezydenta Państwa i członków rządu, składając serdeczny hołd i zapewnienie wierności wszystkich turystów dla wodza narodu, dra Tiso. Prezydent Państwa w swej uroczystej mowie wskazał na przykład turystyki, która jednoczy miłośników przyrody z wszystkich kręgów społeczeństwa, a w kontakcie z naturą pozwala zapomnieć o podziałach społecznych. To powinno być przykładem dla bytu całego narodu. Zadaniem inteligencji jest, by podciągać do swego poziomu robotników i chłopstwo, zacierając różnice stanu i w duchu wskazań budowania nowej Europy oceniać i szanować człowieka według efektów jego pracy. Mowa Prezydenta została przyjęta gromkim aplauzem. Następnie Prezes Klubu i szefowie sekcji przekazali Prezydentowi pomysłowo dobrane upominki, które charakteryzowały pola pracy poszczególnych organizacji.
Po oficjalnej uroczystości odbył się festyn ludowy, a mianowicie prezentacja zwyczajów ludowych z wiosek spod Tatr. Grupa w strojach regionalnych z Lendaku pokazała taniec zbójnicki, grupa ze Ździaru – tamtejsze tańce i zwyczaje, zespół z Ważca – słynne ważeckie pieśni i tańce, zaś zespół ze Szczyrby – korowód taneczny. Zawody klubowych sportowców wodnych zamknęły program widowiska.
[okładka książki Alojza Lutonskiego]
14 lutego 1948 w Liptowskim Mikułaszu ukazała się drukiem książka Alojza Lutonskiego zatytułowana „Symbolický cintorín vo Vysokých Tatrách”. Według notki redakcyjnej, do publikacji doszło „staraniem grupy przyjaciół Otakara i Vlasty Štáflów”. Książka prostowała przemilczenia, których dopuszczono się w latach wojny.
W całej manifestacji uczestniczyły rzesze 6000–7000 osób, w mniejszej części z leżących pod Tatrami miast i uzdrowisk, w o wiele większej zaś – z okolicznych wiosek. Pieśni wykonywało Towarzystwo Śpiewacze z Rużomberku, o oprawę muzyczną dbała kapela kopalniana z Oberbotzhau. W sobotę i niedzielne przedpołudnie pogoda była słoneczna i piękna, jednak po południu niebo zaciągnęła ławica chmur, z której kilka razy popadało. Na szczęście były to mżawki, które zabawy nie mogły poważnie zakłócić. Pod wieczór Prezydent i członkowie rządu powrócili do Bratysławy, a tysiące gości rozpływały się w doliny – po części piechotą, po części wszelkimi dostępnymi środkami lokomocji.
Klub Słowackich Turystów i Narciarzy przygotował i przeprowadził to piękne święto ze szczególną starannością. Nie było łatwym zadaniem, by w szczycie sezonu tysiącom gości zapewnić dach nad głową, a także wyżywienie i środki transportu. Wszystko to jednak powiodło się znakomicie i zagwarantowało manifestacji harmonijny przebieg. Klub może to narodowe święto zapisać jako honorowy dzień w swojej historii.
Hefty: Staatsfeier in der Hohen Tatra,
„Karpathen-Post”, 17 sierpnia 1940 (nr 33, s. 1).
Przekład: Józef Nyka
GBH0000    45 (2017)
STARANIA O POLSKI CMENTARZ SYMBOLICZNY
Ok. 1960 r. Klub Wysokogórski nosił się z zamiarem ufundowania na Symboliczny Cmentarz pod Osterwą zbiorowej tablicy wszystkich swoich członków, którzy stracili życie w górach. Osobno postulowano tablicę z nazwiskami zmarłych w górach taterniczek – także z nazwiskiem ofiary Cubryny, sekretarki Ladies’ Alpine Club Ruth Hale. („Taternik” 2/1961 s. 44) Niezależnie od tych planów rozważano możliwość stworzenia repliki „Cintorinu” w Tatrach Polskich.
CMENTARZ OFIAR TATR POLSKICH?
Jedyny wniosek zgłoszony Walnemu Zjazdowi [PZA] 2003 pochodził od pani prezes SKT, Elżbiety Jaworskiej i dotyczył stworzenia symbolicznego cmentarza ofiar Tatr także po stronie polskiej. Chcielibyśmy przypomnieć, że temat ten nie jest nowy, wraca on na walnych zjazdach od lat pięćdziesiątych. Jego orędowniczką była m.in. Jadwiga Roguska-Cybulska, która wespół z Ireną Szydłowską i innymi przyjaciółmi wędrowała po Tatrach Polskich w poszukiwaniu odpowiedniego zakątka. W różnych latach przedkładała Walnym Zjazdom swe projekty. W bardziej konkretnej formie temat wrócił w latach 70. i 80., kiedy poczyniono odpowiednie studia i przeprowadzono rozmowy w TPN. Dyrekcja Parku nie dostrzegła w naszych propozycjach możliwości stworzenia turystycznej „chwytki”, hamującej ruch w kierunku Morskiego Oka czy Hali Gąsienicowej i nie wyraziła zainteresowania naszymi planami, np. lokalizacją symbolicznego cmentarza na polu złomów morenowych w rejonie Zakrętu Ejsmonda. Sprawę pilotował Zbigniew Skoczylas, który w r. 1987 sporządził listę polskich nazwisk, złożoną z przeszło 250 pozycji (!), mimo iż obejmowała tylko taterników i była daleka od kompletności. Jako lokalizacje brane były również pod uwagę obiekty kościelne – Olcza i budujący się wówczas przy ul. Zamoyskiego kościół Św. Krzyża. Ścianę tego kościoła proponuje kol. Ela Jaworska – Stołeczny Klub Tatrzański ma już na niej tabliczki kilku swoich zmarłych członków. Podobne rozwiązanie stanowi kościółek na Wiktorówkach, gdzie znajdują się tablice m.in. Jerzego Hajdukiewicza i Jana Sawickiego. (jn)
Internetowa „Gazetka Górska” wrzesień 2003
ROK 2007
W r. 2007 z inicjatywy grona seniorów KW – obojga Skoczylasów, Jana Serafina, Barbary Morawskiej-Nowak – do zabiegów o tatrzański park pamięci włączyła się Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. J. Kukuczki. Z jej ramienia rozmowy w Zakopanem przeprowadził 5 lutego Jacek Rządkowski. Pisze on w sprawozdaniu: „Dyrektor TPN dr Paweł Skawiński potwierdził, że temat ten sukcesywnie powraca i będzie wymagał jakiegoś rozwiązania. Problem stwarza to, że podobne jak pod Osterwą tereny (tj. głazowiska w piętrze kosówki) znajdują się u nas w miejscach trudniej niż na Słowacji dostępnych i podlegających ściślejszej ochronie. I to powoduje sprzeciwy Rady Naukowej TPN. Bardzo życzliwie natomiast została odebrana propozycja, by miejscem takim stały się Wiktorówki, gdzie de facto znajduje się już kilkadziesiąt tablic pamiątkowych. Jednak teren najbliższego otoczenia kaplicy jest własnością kościelną i o jego zagospodarowaniu decyduje Prowincja Dominikanów.”
[Popradzki Staw]
Popradzki Staw i schronisko nad jego brzegiem na pocztówce sprzed I wojny światowej. W tym schronisku od r. 1929 gospodarzyli Štáflowie wraz z Václavem Fišką.
O NAZWIE OSTERWY
Osterwa należy do starszych nazw słowiańskich na obszarze spiskich Tatr Wysokich. Notuje ją Christian Genersich w r. 1807 na s. 211: „wysoka i wznosząca się pionem góra, Osterva, przypiera do Botzdorfer Berg” [Kończystej] i niżej: „Ta góra (...) zowie sie Tupa, łączy się ona najpierw z górą Osterva. Poza górą Tupa wznosi się Koncsist”. Na mapie z r. 1822 nazwę wpisano wzdłuż grzbietu SW-NE i to w brzmieniu „Na Osterw”. Polscy autorzy przyjęli wersję „Osterwa”, w jej interpretacji dali się jednak zwieść rdzeniowi „ostry” i odczytywali ją błędnie jako skrót pierwotnego „Ostrego Wierchu”. Eljasz w r. 1884 pisze na s. 28 Pamiętnika TT: „Osterwa (raczej Ostry Wierch)”, zaś w III wydaniu swego przewodnika (1886) na s. 311 „na Osterwie (właściwie: Ostrym Wierchu)”. Za nim idzie Bronisław Gustawicz w Słowniku Geograficznym 1886 na s. 666: „Osterwa al. Ostry Wierch”. Na właściwy trop wpadł Stanisław Eljasz, który ojcu wpisał do V wydania przewodnika (1896, s. 390) szczyt „Ostrew (Osterwa) nad Popradzkim Stawem”. Bo faktycznie w nazwie nie chodzi o ostrą formę raczej tępego szczytu, lecz o typową nazwę pars pro toto, jak to wyjaśniamy w GS 2/2013. Ostrewka, ostrew to w gwarze góralskiej suchy świerczek lub „wierchowiec” świerka lub jodły z rozcapierzonymi długimi sękami, używany do suszenia siana, górale słowaccy mówią „Ostrva”. Wysoko w zboczu Osterwy tkwi pokaźna igła skalna kształtem zbliżona do takiej właśnie obłożonej sianem ostrewki. To do tej igły odnosiła się pierwotnie nazwa, którą dawno temu – przed wiekiem XIX – objęto cały szczyt. Polscy taternicy turniczkę tę już przed I wojną światową ochrzcili mianem Igły w Osterwie. „Taternik” pisał w r. 1909 (s. 60–61) Mała Igła w Osterwie, Igła w Osterwie, co było niedorzecznym uwtórnieniem historycznej nazwy. Odczuwał to być może Zwoliński, który na mapie 1:50.000 z 1936 r. używał formy „Igła”. Sąsiednia Tępa jest nazwą per contrario, nazewniczą opozycją Osterwy, przy czym XIX-wieczni autorzy tę zależność odwracali: Osterwa miała otrzymać miano nawiązujące do jakoby wcześniejszej Tupej. W literaturze słowackiej nazwa przez szereg lat funkcjonowała głównie w fonetyce polskiej – korygował to m.in. Ivan Houdek: nie Osterva a Ostrva – poprawia na s. 247 drugiego wydania (1951) swoich „Osudow Vysokých Tatier”.
Józef Nyka
[Igła w Osterwie]
Igła w Osterwie, za nią Mała Igła. W dole Popradzki Staw z rozbudowanym starym schroniskiem. Fot. Karel Celba i Bohumil Straka
GBH0000    45 (2017)
PRZYPISY
 1.  Hubert Jarzębowski: Cmentarz Symboliczny pod Osterwą. Duchy miejsca. Wydawnictwo Stapis, Katowice 2016.
 2.  Alojz Lutonský: Symbolický cintorín vo Vysokých Tatrách, Liptovský Sv. Mikuláš 1948.
 3.  Klub československých turistov (KČST) powstał w r. 1919, a po rozpadzie państwa w końcu 1938 r. wrócił do swej historycznej nazwy sprzed 20 lat – Klub českých turistov. Notowany z lat wojny Klub slovenských turistov a lyžiarov (KSTL) odłączył się od KČST w r. 1938 i czynny był – z dużą aktywnością – do r. 1949.
 4.  Ksiądz dr Jozef Tiso (1887–1947) nie był wówczas jeszcze prezydentem Słowacji, którym został 6 października 1939 roku.
 5.  Smatana podając datę 14 października ma zapewne na myśli aprobatę dla pomysłu Štáfla, którą wyrażono podczas obrad Komisji Tatrzańskiej KČST w dniu 15 października 1932.
 6.  Tatranské slávnosti zorganizowane w dniach 19–26 lipca 1936 były dużą doroczną imprezą, szeroko propagowaną w całej Czechosłowacji. W r. 1936 m.in. radio wyemitowało 8 wieczornych audycji pod wspólnym tytułem „Tatry vás volajú”. Cztery lata później uroczyste poświęcenie kaplicy miało miejsce także podczas Tatranskich slávnosti. W Polsce w tym czasie podobny charakter miały Święta Gór.
 7.  Według relacji Lutonskiego – na której zresztą opierał się Smatana - Jozef Fekiač-Šumný przyjechał w Tatry latem 1938, gdy krzyże były już gotowe. Omawiano sprawę ostatniego, największego krzyża, który miał wskazywać drogę na cmentarzyk. Do realizacji tego zamówienia doszło już po wyjeździe Štáflów i odsunięciu Lutonskiego. Smatana opierając się na książce Lutonskiego ujmuje gościowi z Detvy lat – Jozef Fekiač-Šumný liczył sobie w r. 1938 nie 33, a 41 wiosen.
 8.  Autor błędnie zapisał nazwisko artysty. Chodzi o Ladislava Tfirsta (1908–1984), rzeźbiarza, który m.in. ozdobił kilka kościołów na Spiszu (ołtarz w Nowej Wsi Spiskiej, płaskorzeźba w Klčovie). Zaginiony obraz Štáfla występuje też z tytułem „Znoszenie rannego taternika”. Więcej o historii malowidła w kolejnym zeszycie GBH.
 9.  Wawrzyniec Żuławski (1916–1957) był aktywnym ratownikiem i autorem książek o wypadkach i ratownictwie (1946, 1956), jednak formalnie członkiem TOPR nigdy nie został.
10.  Antonín Veverka (1908–1959) – taternik, autor wielu nowych dróg, instruktor taternictwa, publicysta i działacz. Był sympatykiem taternictwa polskiego, w styczniu 1950 został przyjęty do Klubu Wysokogórskiego, wprowadzany przez Justyna Wojsznisa i Tadeusza Orłowskiego. Jego tablicę pod Osterwą odsłonięto w roku 1960, o czym napisały „Krásy Slovenska” 6/1961.
11.  Ľudo Smatana – autor artykułów i zdjęć w czasopismach „Vysoké Tatry”, „Krásy Slovenska”. Opublikował m.in. wspomnienia o Štáflu – „Vysoké Tatry” 2/1966 i 6/1984.
12.  Kaplicę wybudowano w r. 1936, a więc dwa lata przed powstaniem KSTL.
13.  David Husz (ur. w r. 1813, niem. Huß) był zasłużonym działaczem MKE – UKV. Gdy zmarł 21 stycznia 1889 roku, 9 lutego zarząd MKE postanowił „ochrzcić jego nazwiskiem jakiś dotąd bezimienny punkt w Tatrach, na przykład szczyt albo staw”. Wybór padł na malowniczy wał morenowy w Dolinie Mięguszowieckiej. Karl Kolbenheyer ma w wydaniu 1894 „Husz-Hügel”, Janusz Chmielowski w t. II 1908, s. 120, wymienia go bez polskiej nazwy. Nazwę „Limbowiec” nadał Witold H. Paryski w 1962 roku, jako pendant do niedalekiego Smrekowca.
14.  Minister obrony narodowej, gen. Ferdinand Čatloš (1895–1972), we wrześniu 1939 roku osobiście dowodził całością słowackiej agresji na Polskę i bawił w tym czasie głównie na Spiszu. Zob. Józef Nyka „Burza przyszła zza gór”, „Głos Seniora” 8/2009.
15. Młodzieżą Niemiecką (Deutsche Jugend) zwała się organizacja młodych Niemców mieszkających na Słowacji, a jej słowackim odpowiednikiem była Młodzież Hlinki (Mladež Hlinki). W Niemczech była to Hitler Jugend. Nawiasem mówiąc, w sprawozdaniu Heftyego Hitler występuje tylko jako „Führer” – jego nazwisko nie pada ani razu.